RE: Miejskie finanse potrzebują… reanimacji
(14.08.2013 14:40 )pszemo napisał(a): Treść niewidoczna dla osób niezalogowanych na forum.
Link do rejestracji
1. Niestety, to prawda. Smutna prawda. Dlatego właśnie - żeby nie było kolejny raz to samo albo przynajmniej w jak najbardziej ograniczonym stopniu - chciałem uniknąc organizując spotkania opozycji. Abyśmy to tam sie między sobą kłłcili, po partnersku, równy z równym, bez narzucania sobie wzajemnie niczego na wejściu. Najpierw o przeszłóśc (bo tak chcieli uczestniczy). A potem przede wszystkim (!) o przyszłość, wypracowując jakiś wspólny kompromis oraz katolog spraw do załatwienia i sposobów na nie. Jak słusznie powiedział kiedyś z jeden kolegów - dziś znajdujący sie po drugiej stronie tego niepotrzebnego, szkodliwego, głupiego sporu, "nie próbujmy się wzajemnie przechytrzyć". Niestety, nie udało się. Jak się okazało jeden z nas wyraźnie tego nie chciał (bo bzdurą jest hasło o "oddolnej, społecznej inicjatywie"). Postanowil jednak "przechytrzyć resztę". Dlatego czystą hipokryzją jest zadawanie tego głupiego pytania "ojej, jak to, a co ma wspólnego ta akcja z naszymi spotkaniami, no przecież nic - przechytrzyłem was, chciałem od początku zrobic to sam, więc zrobiłem, ale dlaczego to rozwala grupę to ja zupełnię nie rozumiem...". Ale ja już nie chcę więcej o tym pisać. Kto chciał, uwierzył. Kto nie chciał, nie uwierzył. I znowu są dla jednych ci "dobrzy", dla drugich co "źli" i frustracje ludzkie moga mieć swoje ujście, jak forum pewnego portalu mającego w nazwie słowo radio. Komu to pomaga? Czy to rozwiązuje jakiś problem? Jesteśmy od tego w jakiś sposób lepsi? Moim zdaniem nie.
2. Co do oczekiwania konkretów od potencjalnych kandydatów, czy liderow, czy jak ich tam nazwiemy...
Rozbawiły mnie do łez te niby-obiektywne pytania niby-obiektywnego redaktora w niby-obiektywnym radiu i niby-odpowiedzi z niby-receptą. Jak w "Murowanych Klimatach" albo jak w wywiadach PRL-kiego Dziennika Telewizyjnego. Pytanie: Towarzyszu Ministrze, co trzeba zrobić, by Żyrardów rósł w siłę, a ludowi żyło się dostatniej? Odpowiedź: Przejściowe problemy na odcinku pasz przezwyciężać należy programem zwiększonej produkcji pogłowia bydła rogatego i podniesioną efektywnością hodowli tuczniaka." Co ma jedno wspólnego z drugim? Nic. Ale prawda, że pięknie brzmi?
Drodzy Państwo, nikt przy zdrowych zmysłach - żaden doświadczony samorządowiec, a specjalista od finansów, skarbnik, to już w ogóle - nie pozwoli sobie na to, by rzucić jakieś pseudo-recepty bez dogłębnej analizy źródłowej (podkreślam to!) wiedzy. Papier jest cierpliwy, oficjalnie publikowane dokumenty sa naciągane jak guma od majtek. Dochody są pompowane, bo konstruuje się je pod wydatki, a nie odwrotnie. Wielkość dochodów nie pasuje do wydatków? No to tym gorzej dla... dochodów - pompujemy! A kto by się martwił przy konstruowaniu budżetu, jak to potem zrealizować, phi! Nikt w wewnętrznym zarządzaniu nie bazuje na takich danych.
Poza dwiema, może trzema osobami w UM, nikt nie ma zielonego dziś pojęcia jaka jest obecnie W RZECZYWISTOŚCI sytuacja budżetu miasta. Że jest zła, wiemy. Ale to poważnemu człowiekowi nie może wystarczyć do budowania jakiejkolwiek odpowiedzialnej teorii "należy zwiększyc dochody i zwolnić pracowników". Bo co to znaczy - zachęcic mieszkańców do sprawadzania się - jak? Rozdając mieszkania komunalne, których nie ma? Czy dopłacając do sprzedawanych przez ŻSM i Starą Przędzalnię, żeby były tańsze? Czym dopłacić, skoro nie ma na poręczenie dla komunalnego TBS-u? Zwiększyć dochody - które? o ile? czym? w jakim czasie? w jaki sposób? Zwolnic pracowników z UM? Oczywiście - 10 proc.? a może 15? Nie? To może siedmioro? A dlaczego nie 35 proc. Kto da więcej?
Na te pytania nie można odpowiedzieć przekonująco i precyzyjnie nie będąc tam w UM na miejscu i nie mając do dyspozycji danych, które można przeanalizować i wyciągać wnioski. Całe inne gadanie jest wciskaniem ludziom kitu "będzie dobrze, zobaczycie jak będzie pięknie!"