23.10.2014 08:23
RE: Kampania wyborcza Beaty Rusinowskiej
Już dawno temu pan Kaczanowski pisał w swoim felietonie "Panika na POkładzie Titanica":"Cała operacja rozpoczęła się od zmiany w strukturach lokalnej PO. Starych liderów zastąpili tacy sami, którzy mają udawać nowych. Ich zadania to przywrócić wiarygodność swojej partii i pozyskać partnerów do współrządzenia. Po siedmiu latach rządzenia w mieście, gdy grunt zaczął usuwać się spod nóg, PO zorientowała się, że musi działać by odzyskać zdolność koalicyjną oraz nauczyć się pracować ponad podziałami. Rzekomo wszystko to dla naszego wspólnego dobra. W rozumieniu PO znaczy to zagwarantowanie nienaruszalności pewnym osobom po utracie władzy. Rusinowska i Obłękowski już skreślili swego dawnego druha i dobroczyńcę z listy przydatnych osób. Wiedzą doskonale, że Wilk stanowi poważną przeszkodę w przyszłych rozmowach koalicyjnych. Ktoś przecież musi za ten cały bałagan w mieście personalnie odpowiedzieć. Liczą na to, że ewentualni rozmówcy zadowolą się wersją, że tylko obecny prezydent błądził, a oni nie mieli z tym nic wspólnego."



Tyle tylko, że nie mogła odpowiedzieć w temacie pytań inaczej, bo to w oczywisty sposób spowodowałoby kolejne dociekania na temat konkretnych spraw. Wolała wykonać unik opowiadając o tym, że sytuację zna tylko z mediów, a tym samym ucięła wszelkie inne pytania. Powiedzmy sobie szczerze, że dostała nauczkę w kwestii finansów Rewala, bo te pytania i drążenie tematu zapamięta pewnie na jakiś czas. A w związku z tym woli teraz odpowiadać tak, aby nie można było drążyć zagadnień.
![[-] [-]](/images/netpen/collapse.png)