RE: Miejskie finanse potrzebują… reanimacji
(16.02.2014 14:56 )SZNINKIEL napisał(a): Treść niewidoczna dla osób niezalogowanych na forum.
Link do rejestracjiPrzyznaję, że ja też nie zgadzam się w wielu aspektach z Panem Komżą, ale zwróć uwagę, że właściwie jeszcze nie przedstawił nam tutaj swojej recepty na ratowanie miasta. Ja cały czas czekam na to, aby Pan Komża przeszedł do tego własnie tematu. Kiedy się doczekam to wtedy chętnie wypowiem się i odniosę do pomysłów oraz - choćby bardzo ogólnie (bo inaczej w tej chwili się nie da) - zarysowanego programu. Problem bowiem polega na tym, że na razie dyskusja skupiła się na decyzji radnego Czubaka, którego Pan Komża postanowił bronić z uwagi na lojalność - bo nie do końca chce mi się wierzyć w to, aby był zdecydowanie przekonany do argumentów radnego. No, ale może to ja się mylę.

W każdym razie istotnie, ja też myślę, że Pan Komża sugeruje nam, iż rewolucyjna metoda zmian w Żyrardowie się nie sprawdziła i nie sprawdzi. Czy się w tym myli?
Zostawmy na boku emocje i spójrzmy na to co stało się z referendum. Otóż taka właśnie próba rewolucyjnego załatwienia sprawy nie powiodła się (z różnych przyczyn!), więc w tym względzie Pan Komża ma rację. Choć ja z cała mocą popierałem pomysł referendum (i do dziś twierdzę, że warto było próbować!), to teraz, znając wyniki potrafię przyznać - nie udało się i czas w końcu wyciągnąć wnioski. A moje wnioski są takie - rewolucję oczywiście można robić, ale sam Pan Kaczanowski (czy pod sztandarem PiS, czy pod swoim własnym nazwiskiem) nie dał rady, więc nie da się dłużej udawać - bez tworzenia
koalicji nie da się ruszyć z posad bryły świata.

Tyle tylko, że - niestety dla miasta - nie widzę chęci takiej koalicji ze strony żadnego z liderów opozycyjnych. Za to widzę ogromną chęć do wzajemnego podgryzania i udowadniania błędów, przypominania dawnych zdrad i zaniechań itp. itd., bo każdy z liderów sam chętnie założyłby koronę na głowę i przyjął hołd pozostałych. Dlatego też uważam, że jeśli się to nie zmieni, to kolejne wybory znów wygra Wilk lub ktoś namaszczony przez niego lub miejską "elytę".

Kiedyś napisałem i powtórzę to znów - prezydent Wilk jest silny nie siłą swoich rządów, swych pomysłów, umiejętności, czy zaplecza - bo to wszystko jest co najwyżej śmieszne. Prezydent Wilk jest silny słabością skłóconej i żałośnie nieporadnej opozycji, której nie tylko nie udało się trzymać go na smyczy, ale za to doskonale udało się zaplątać w tę smycz oraz pokłócić o to kto i jak ma ją trzymać. No, a po niespodziewanym przyjęciu tego budżetu właściwie śmiało można powiedzieć, że to prezydent z uśmiechem trzyma mocno za koniec smyczy, na której - ku własnemu zdziwieniu - radośnie pędzi ku wyborom opozycja.

Jeśli referendum oraz ostatnia lekcja z budżetem nie obudzi opozycji i nie skłoni do wyciągnięcia wniosków to... niech się radni przyzwyczajają do tej smyczy.