RE: IN VITRO
(19.10.2010 21:01 )majka_m napisał(a): Treść niewidoczna dla osób niezalogowanych na forum.
Link do rejestracji
Co do pierwszych trzech pytań... Nie można nie przestrzegać zasad, jednak przestrzeganie ich w 100% nie jest możliwe. Większość z nich jest łamana notorycznie. Ja nie usprawiedliwiam tych, którzy je łamią, ale sądzę, że taki wzniosły ton na temat przestrzegania i stosowania się do zasad jest trochę przesadzony. Jesteśmy tylko ludźmi i mamy starać się żyć w zgodzie ze wszystkimi normami, ale nie znam nikogo, kto nie grzeszy w żaden sposób. Ty zapewne też czasem masz coś na sumieniu. Więc, skoro wiesz, że tak nie wolno, to czemu tak robisz? Nie ważne jakiej sprawy to dotyczy.
Powinniśmy żyć tak jak nakazuje wiara, ale nie wszystko to, co zawiera się w tych nakazach i zakazach jest potrzebne. Regulacja życia ludzkiego jest potrzebna, przyznaję. Ale nie wszystko to, co Kościół uważa za niedopuszczalne, takie jest.
Rozumiem, że Kościół chce propagować naturalny sposób poczęcia dziecka i w razie niemożności, braku efektów w leczeniu- adopcję. In vitro mogłoby być dostępne tylko dla tych, którzy nie mają żadnych szans na poczęcie naturalne. Nie na szeroką skalę, dla wszystkich, żeby uniknąć nadużyć.
Selekcja zarodków i wszystko to, co jest w tym związane, to wielki problem, ale celem tego jest nie tylko to, żeby dziecko urodziło się zdrowe, ale przypuszczam również, że żeby matka w tracie ciąży była zdrowa. Gdyby nie była potrzeba selekcja, na pewno by tego nie robiono.
Kochające się rodziny nie zapomną na pewno w jaki sposób powinno być poczęte dziecko. Łatwo jest Ci się na ten temat wypowiadać, bo masz już dziecko. Nie będziesz potrafiła przewidzieć co zrobiłabyś, gdyby przez wiele lat starania o dziecko, leczenie i inne pomoce, nie dały skutku. Przypuszczenia typu: "zrobiłabym to, albo tamto.." są tylko hipotezą, bo mogłoby się okazać, że Twój światopogląd i przestrzeganie norm również by się zmieniło. Nigdy nie można mieć pewności, bo nie da rady tego sprawdzić.
Granice etyczne ustalił człowiek. Było to dawno. Wtedy technika była na zupełnie innym poziomie/ praktycznie w ogóle mogło jej nie być. Nie trzeba by było przekraczać granic, jeśli ktoś dostosował je do dzisiejszych realiów i problemów. I nie dotyczy to tylko in vitro ale też innych spraw.
Słusznie hurtownik wspomniał np. o prezerwatywach- kiedyś HIV i AIDS nie było rozpoznawane, teraz jest to wielki problem. Co ma zrobić małżeństwo, w którym jedno z partnerów ma HIV? Skoro stosowanie prezerwatyw jest źle przyjmowane, to znaczy, że do końca życia nie mogą okazywać sobie miłości w ten sposób?
Instynkt może być również wykorzystany w zły sposób, ale nie mam tu na myśli wszystkich złych przejawów tego instynktu. Zważ, że takie osoby do Kościoła nie przychodzą, a rozmawiamy tu o osobach wierzących. Takich, które nie odbiegają tak znacząco od norm. Tego typu przykłady dotyczą tej sprawy.
Czuję, że ja również pozostanę przy swoim zdaniu, trudno, może jestem egoistką, ale jak dla mnie gorsze jest bycie egoistą w stosunku do ludzi i czynienie im krzywdy przez tą złą cechę, niż potrzeba miłości- rozumiana w tym przypadku jako taka sama zła cecha.