Dobrze Wam wszystkim się mówi ,ale czy któraś z Was jest w takim związku??
Kobiety w takich związkach są tak wyniszczone psychicznie ,że nie maja siły zgłosić tego na Policje .Maja wpojone że to jest ich wina i tak musi być.
Więc nie piszcie ,że one nie chcą pomocy .CHCĄ !! Tylko boją się o nią poprosić.
Sama jestem w takim związku ,ale dzięki wsparciu znajomego i po wielu jego namowach w końcu zgłosiłam sprawę na Policje.
A Wam polecam książkę K.Grocholi "Trzepot skrzydeł"
Miły Gościu -naprawdę jesteś wyjątkiem i to się chwali !!!
Zatrudniam kobiety i muszę jako pracodawca zwracać uwagę na pewne sprawy .Co powinnam zrobić jak pracownica przychodzi posiniaczona do pracy?
Pierwsza sprawa rozmowa z nią -odpowiedż ,spadłam,uderzyłam się o wiszącą szafkę ,dziecko mnie uderzyło podczas zabawy itd. Zgłaszam na policję ,kobieta zaprzecza i twierdzi,że nie jest bita.Po dwóch dniach kobieta nie zgłasza się do pracy ,ciężko pobita trafia do szpitala po chorobie składa wypowiedzenie z pracy i tracę dobrego pracownika.
pozdrawiam
Uwierz ,że zrobiłam wszystko co było możliwe.Więcej się nie dało .MOPS też powiadomiłam ,była rozmowa z psychologiem ,trzy miesięczne rozstanie z tyranem i wszystko wróciło do punktu wyjścia.Żal dziecka i tyle!!!
Liczba postów: 6 507
Liczba wątków: 91
Dołączył: 11.2008
Reputacja:
22
Lokacja: Żyrardów
Płeć: M
Gość ( Almerka ) napisała . Dla mnie dobro dzieci jest najważniejsze . Szanuję to , ale w czym to dobro według ciebie się przedstawia . Dom? ciepło rodzinne , miłość obojga rodziców ? Pytam dla tego bo w większości tego typu związkach , tego brakuję .Natomiast jest strach , niepewność , wstyd .Dzieci wielokrotnie są świadkami awantur ,przemocy fizycznej ojca nad matką . Więc nie zrozum mnie źle , ale na czym polega ta dbałość matki o dobro dziecka ?
To jest ważne
http://youtu.be/j6cCHuc3aOA
Skarlet mam dwa pytania, jak ta kobieta się rozstała z mężem na te 3 miesiące miała jakieś oparcie w rodzinie? Zrobiła mu sprawę o znęcanie?
Miała bardzo dużą pomoc ,a sprawę w sądzie wycofała .
.
Dodane po 2 minutach:
Najgorsze jest to ,że facet jest abstynentem.
[quote="rogacz"]
Almerka jak ci kiedyś mówiłem, ty jesteś wyjątkiem bo większość kobiet nie chce pomocy bo może być gorzej, tzn mogą być nie bite, nie wyśmiewane i bezpieczne, a tego jak widzę one się boją.[quote]
Boją się normalności bo widocznie jej nie znają.Większość z nich prawdopodobnie takie ma wspomnienia z dzieciństwa więc myslą że tak ma i musi być.
[quote="rogacz"]Kobieta by jej pomóc musi do tego dojrzeć, facet musi ją tak zeszmacić by ona się obudziła któregoś dnia w rynsztoku i dostrzegła jak nisko upadła i zdobyła się na walkę o samą siebie bo na siłę pomaganie nic nie da. Pomożecie kobiecie z jednym a ona znajdzie drugiego takiego samego i od nowa będzie zabawa.[quote]
Czy ze mną było podobnie?? Chyba nie .
Ale masz rację z takimi kobietami jest jak z alkoholikiem ,musi spaść na samo dno żeby dostrzec problem.
Musze przyznać racje Rogaczowi że wiele kobiet maltretowanych przez swych mężów czy partnerów muszą dosięgnąć dna aby móc się odbić ale nie jest to w każdym przypadku. Każdy jest inny i odrębny. Tak kobiety są uczuciowe i czesto kochają i nie wyobrażają sobie życia bez swojego oprawcy. To jest tak zwany toksyczny związek. Kobieta czuje się uzależniona od sowjego partnera. Wtedy trudno odróżnić to od miłości. Powiem też coś kontrowersyjnego:
Dopóki kobieta nie będzie szanować siebie to mężczyzna też jej szanować nie będzie. Coś w tym jest.
Tak często zdarza się tak że powielamy model rodziny w którym się wychowywaliśmy. Oczywiście nie tyczy się to do każdego.
Ciężko jest pomóc takim kobietom może nie dlatego że nie chcą ale częściej przez społeczne przeświadczenie że nie pierze się swoich bródów na forum.
Że nie będziemy prosić o pomoc jakoś sobie rade damy i to jakoś często kończy się źle.
Jedyne co można i trzeba zrobić na pewno to rozmawiać z taką osobą i dotrzeć do jej rozsądku a potem można próbować inne metody. Ważne abyśmy nie byli głusi na takie problemy w okolicy. Nigdy nie wiadomo może dzięki temu przyczynimy się do czyjegoś spokoju i szcęścia.
Liczba postów: 2 641
Liczba wątków: 89
Dołączył: 11.2009
Reputacja:
11
Płeć: Nie podano
Rogaczu..wstawiłeś kilka cytatów i swoich wypowiedzi. Powiem, krótko...porozmawiamy za kilka lat...jak już będziesz miał też mniejsze czy więszke doświadczenie w związku. Jak zobaczysz jak kobieta myśli w wielu sytiuacjach i jak Twoje zachowanie i myślenie będzie się też zmieniać. I tylko jeszcze jedno...nie zgadzam się z Tobą, że kobieta musi się zeszmacić aby coś zmienić. Jak już będzie na samym dnie to bardzo ciężko jest z tego taką kobietę wyciągnąć. Często są to lata pracy psychologów aby kobieta wróciła do normalności. Tak jak napisała Ice (gdzieś to już chyba słyszałem

) tak jak będziemy szanować siebie to będziemy szanować innnych, a dzięki temu nie doprowadzimy do tego, że ssięgniemy dna, tylko wcześniej zareagujemy.
wiara+nadzieja+miłość=szczęście...
wiem, że nic nie wiem...
Liczba postów: 2 641
Liczba wątków: 89
Dołączył: 11.2009
Reputacja:
11
Płeć: Nie podano
Powiem krótko bo ta twoja mądrość zyciowa mnie już powoli dobija. Piszesz w temacie, gdzie tak naprawdę znasz z kilku bliskich opowaidań co jest może 0,5% prawdą w całym temacie. I moge powiedzieć tak...Twoje słowa i zanie też do duopy się nadje bo nie masz wiedzy na ten temat...więc może już przestań iśc w zaparte bo nie jesteś najmądrzejszy na świecie. Te puste frazesy są tak samo puste jak Twoje przykłady. Z tym że te moje puste są potwierdzone przez badaczy...kiliaset tysięcy przebadanych kobiet...a nie dwa czy trzy Twoje przykłady. Byłeś kiedyś w domu samotnej matki? Byłeś kiedyś na inrerwencji w takim domu jako osoba społeczna? Byleś obecny na sprawie w sądzie gdzie kobieta zeznawała przeciw swojemu facetowi? Czytałeś jakaś fachową literaturę na ten temat? Robiłeś badania? Staiwałeś hipotezy i je metodami i technikami potwierdzaleś lub negowałeś? To, że masz taką czy inną sytiuację nie oznacza, ze wszedzie to przechodzi tak jak u Ciebie. Jesteś jednostką w morzu...pełnym ryb. I przestań się użalać nad sobą tylko weź się w garść i się nie chwal tym co Cię w życiu spotkało...osoby, które naprawde mają problem nie są w stanie o tym mówić...tym bardziej pisać. I nie porównój psychiki kobiety do psyche faceta. Różnią się znacząco. Ani jedna, ani druga nie jest wyższa od drugiej. Są inne. A przykładów można pdoawać pełno...mąż bijący żonę tłuczkiem do mięsa...a żona go kocha. A wiesz co to jest syndrom Sztocholmski? A słysząłeś i jakiś innych? Dlatego piszę o doświadczeniu za którym idzie wiedza. Bo to nie ejst takie proste jak ty piszesz.
wiara+nadzieja+miłość=szczęście...
wiem, że nic nie wiem...
Liczba postów: 2 641
Liczba wątków: 89
Dołączył: 11.2009
Reputacja:
11
Płeć: Nie podano
Dla mnie w tym temacie już nie jesteś partnerem do rozmowy bo jestes zamkniety w swoim swiecie i tylko twoje się liczy. A są ludzie, którzy mają 1000 razy gorzej niż ty i takich osób jest więcej niż sobie możesz wyobrazić...więc trzymaj się swojego zyciowego raju, bo niektórzy marzą o tym co Ty masz, bo sami mają o wiele cięższe życie.
wiara+nadzieja+miłość=szczęście...
wiem, że nic nie wiem...