RE: Miejskie finanse potrzebują… reanimacji
(25.02.2014 13:20 )Jarosław Komża napisał(a): Treść niewidoczna dla osób niezalogowanych na forum.
Link do rejestracjiPanie Jarosławie, oczywistą sprawą jest to, że lokalni politycy działają tak, jak im pozwalają warunki.

Jeśli wyborcy z własnej głupoty pozwalają na to, aby politycy traktowali ich jak dzieci, to oczywiście politycy skwapliwie z tego korzystają. Dodam, że nie jestem aż tak naiwny, aby sądzić, iż większość polityków pragnie zmiany tego stanu rzeczy. Co to, to nie!

Bądźmy całkiem szczerzy – brak tej opinii publicznej skutkuje przecież tym, że lokalni politycy czują się praktycznie bezkarni. Kto ich skrytykuje? Kto rozliczy z bajek zwanych „wyborczymi obietnicami”? Kto ujawni patologie? Przecież ów brak opinii publicznej przejawia się także w słabości prasy lokalnej i portali informacyjnych. Wyjątkiem są fora dyskusyjne, ale jak widać w przypadku Żyrardowa jest ze dwudziestu, czy trzydziestu aktywnych użytkowników i… tyle.

Zgadzam się, że w takiej sytuacji wykonalność postulatu publicznej dyskusji o programach jest bliska jest zeru. Któż ma bowiem wpłynąć na lokalnych liderów i polityków mobilizując ich do takiej dyskusji??? W ich własnym interesie jest, aby takiej debaty nie było i żeby posługiwać się możliwie jak najczęściej ogólnikami, które trudno jest rozliczyć (jeżeli już jakiś uparciuch od rozliczania się znajdzie…). Jak bowiem można trzymać za słowo kogoś kto bardzo ogólnie obiecywał, że „w mieście będzie lepiej”? Gdyby jego obietnica była bardziej konkretna np. „przeanalizuję wydatki i zyski z ośrodka w Rewalu, aby w ciągu trzech miesięcy podjąć decyzję co do dalszej jego przyszłości”, to oczywistym jest, że skończyłoby się to później pytaniami w stylu – i co z pana obietnicą panie „X”?
Dlatego też dla mnie istnienie lub nie takiej publicznej dyskusji o programach jest sprawdzianem lokalnej opinii publicznej (czy w ogóle istnieje) oraz samych polityków (czy wbrew ogólnej tendencji) zechcą ją rozpocząć i brać w niej udział. To doskonały papierek lakmusowy i warto się przyglądać jak działa. Jak widać na razie nikt z lokalnych liderów takiej debaty nie proponuje i nie ma zamiaru jej rozpocząć (przynajmniej nic na to nie wskazuje). Dla mnie jest to też sygnał, że trudno oczekiwać od tych ludzi jakiś konkretów w kwestii pomysłów na ratowanie finansów miasta. Jedyne czego bym się spodziewał to dalsza – bardzo hojna – porcja ogólników o tym, że oczywiście ratować trzeba, bo inaczej się nie da. Natomiast nie sądzę, aby ktoś wyszedł poza to i uraczył nas czymkolwiek co przekracza poziom tego do czego nas przyzwyczaili.