RE: Wybory, wybory...
Patrząc na to co się dzieje wokół (fora, znajomi, miasto) - to wychodzi na to, że tzw opozycja nie ma za wielkich szans w najbliższych wyborach samorządowych; nie bardzo chce mi się oceniać poziomu czy zakresu działań - w przypadku opozycji nie ma w zasadzie czego, w przypadku "Murowanego" Kandydata, a właściwie ""Murowanej" Kandydatki jest jak jest
Mam wrażenie, że opozycjoniści wychodzą z założenia, że dotychczasowe wtopy PO pomogą im wygrać bez większego wysiłku; tymczasem PO zaciśnie zwieracze - przez najbliższe miesiące nie podejmie żadnej niepopularnej decyzji - nieważne czy wobec miasta (kolejny poroniony pomysł typu inwestycja w deptak donikąd) czy jego mieszkańców (niezapowiedziane podwyżki +X% na cokolwiek) - i lud żyrardowski wybierze jak dotychczas - wszak lepszy wróg znany

dobra lepszy radny znany - po tych wiadomo czego się spodziewać, nachapali się już, teraz tylko będą utrzymywać status quo i będzie po ptakach.
Skończy się tym, że zmiana zostanie dokonana tylko na stołku Prezydenta.
Nie pomogą nowe stowarzyszenia, mityczne diagnozy czy pytania quo vadis...
Skończy się wielkim płaczem jak to Żyrardowiacy nie chcą zmian albo jak im dobrze być dojonymi.
Bo na kogo mam głosować? Na opozycję, która mami przede wszystkim siebie informacjami, że jest już tak źle, że na pewno nas wybiorą? Która nie potrafi na bok odłożyć urojonych i faktycznych uraz?
Poza tym - polityka to biznes - nie zainwestujesz - nie zarobisz. A poza tym gra zespołowa.
Na chwilę obecną nie inwestują nawet czasu w napisanie programu, stowarzyszenia, grupy, partie - siedzą i czekają, żeby podpiąć się pod "Murowanego Prezydenta" ktokolwiek niem nie zostanie.
Wiem potraktowałem kandydatów generalnie - ale wybory póki co to gra drużyną - i to drużyna jest oceniana.