RE: Straż Miejska kontra Mieszkańcy Miasta
(03.08.2012 22:05 )Gość napisał(a): Treść niewidoczna dla osób niezalogowanych na forum.
Link do rejestracji
Drogi gościu widzę że nie odebrałeś mojego postu jak należy. Banały o niebezpiecznej pracy schowaj na spotkania z przedszkolakami. Na razie jeszcze to człowiek wybiera prace, a nie praca wybiera człowieka, szczególnie w służbach. Jak ktoś ma problemy z własną osobowością to nie powinien tej służby pełnić.Tym bardziej jak chce się dowartościować jak ludzie z patrolu, który był przyczynkiem tematu. Tak się składa, że nie jestem fanem gier, bo za późno je wymyślono.
Teraz najważniejsze, moje stwierdzenie, że popychaniem prowokowaliście człowieka jest jak najbardziej prawidłowe. Większość bójek zaczyna się od właśnie takiego szarpania i popychania. Po co, by wywołać większą agresje, bo normalny człowiek niezdenerwowany nie jest agresywny, za to popychanie i szturchanie przez byle dupka doprowadza najpierw do zdenerwowania, a potem do agresji. Jeśli nadal uważasz, że się mylę to pokaż mi choć jedną instrukcje procedury legitymowania obywatela, która dopuszcza szarpanie się z nim. Takiej nie ma, a jeśli nie ma to czymże było to szarpanie jak nie próbą prowokacji.
Z przykrością muszę, też przyznać , że moja interpretacja wydała ci się humorystyczna, bo mi wcale do śmiechu nie było słysząc jakie metody stosują szeryfowie opłacani z moich nie małych podatków. Gdybyś jeszcze nie potrafił zrozumieć to powiem, że strażnik miejski z racji pełnionej funkcji musi być odporny na prowokacje, bo po to was zatrudniamy. Jeśli tak nie jest to powinien pożegnać się z pracą w tej instytucji. Natomiast jeśli sam prowokuje by się dowartościować to niczym się nie różni od tych przed, którymi ma nas chronić
W tym wszystkim zastanawia mnie jak chcieliście udowodnić chęć popełnienia wykroczenia spożywania alkoholu jeśli butelka była zamknięta, obywatel spokojnie poruszał się w kierunku domu. Po co było go w ogóle zaczepiać, tak dla sportu? Na to wyglada
Bo gdzie jest powiedziane że jak niosę butelkę do połowy pełną, a od połowy pustą to muszę mieć od razu zamiar spożycia tego co mi zostało. Tym bardziej, że mam świadka w postaci kolegi i brak pomiaru alkomatem, obdukcja jest dowodem na brak dowodów po stronie SM. Czyli wniosek nasuwa się sam panowie "władza" się nudzili i trafił się leszcz to wypadało się zabawić.
PS
@ czerwonych
Proszę nie wywalać postów gości bo inne posty wtedy tez tracą sens, a rzadko mamy możliwość czytania tak licznych postów szeryfów z taką starannością informujących nas z jakim narażeniem życia chronią nas przed no właśnie przed kim? Nie wiem jak określić Siwego. Awanturnik nie był bo sie nie awanturował szedł spokojnie nawet nie próbował biec. Drobny pijaczek tez nie pasuje bo skoro nie nie było badania alkomatem to skąd wiadomo czy był w stanie wskazującym na spożycie czy nie.