[-]
Ostatnio Dodane Obrazki
  •  Wstecz
  • 1
  • ...
  • 14
  • 15
  • 16
  • 17
  • 18
  • 19(current)
  • 20
  • 21
  • 22
  • 23
  • 24
  • ...
  • 63
  • Dalej 
Ocena wątku:
  • 3 głosów - średnia: 3.67
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Odbór śmieci - bardzo drogie śmieci Opłata śmieciowa podwyżka do 33 złotych

RE: Segregacja śmieci powinna być płatna?

(11.06.2013 21:53 )bergerac napisał(a): Treść niewidoczna dla osób niezalogowanych na forum.
Link do rejestracji

Pewnie nie wiedzieli, że mają obywateli z takimi nosami Wink Big Grin


Teraz na poważnie powiedzcie mi jak z pojemnikami będzie, bo moje już nie wytrzymują konkurencji z zębem czasu. mam chęc kupic , ale w różnych miastach różnie ma to wyglądać.
____________________________
"Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze. Jeżeli rząd mówi, że komuś coś 'da', to znaczy, że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy." - Margaret Thatcher
Odpowiedz

RE: Segregacja śmieci powinna być płatna?

Policzmy jeszcze raz.
Roczny koszt za odbiór i utylizacje śmieci to 2.314.232,21 pln.
Doliczmy do tego i tak już zawyżone koszty administracyjne UM w wysokości 200.000 złoty oraz roczny, pewnie też zawyżony koszt funkcjonowania PSZOK-u w wysokości 90.000 aby mieć obraz wszystkich kosztów związanych z odbiorem i zagospodarowaniem odpadów.
Łącznie wychodzi nam 2.604.232,21.
Biorąc nawet pod uwagę że zginęło nam 1700 mieszkańców podzielmy te kwotę przez 38.000 i wyjdzie nam 68,50 na osobę rocznie.
Dzieląc to na 12 miesięcy wyjdzie nam średni koszt miesięczny na mieszkańca w wysokości 5,71.

Lećmy dalej i policzmy jakie stawki całkowicie pokryją koszty gospodarowania odpadami.
95% mieszkańców deklaruję selektywną zbiórkę odpadów co daję nam 36100 duszyczek.
Przy stawce 5.60 miesięcznie daje to roczny przychód w wysokości 2.452.920 złotych.
Pozostałe 5% (1900 osób) nie zadeklarowało segregacji. Ustalając im stawkę w wysokości 8 złotych miesięcznie otrzymamy 182.400 rocznego przychodu.
182.400+2.452.920 = 2.635.300

Jak byk więc wychodzi że przy ustaleniu stawek na 5,60 i 8,00 przychody będą wyższe niż koszty o coś około 30 tys. rocznie !

Warto zauważyć że nawet przy założeniu iż 100% mieszkańców zadeklaruję selektywną zbiórkę odpadów to i tak stawka miesięczna wyjdzie nam 5.71 pln/miesiąc/osoba.

Stawka za odbiór odpadów z posesji prowadzących selektywną zbiórkę odpadów nie może wiec przekroczyć 5,71 od osoby miesięcznie !
Każdy grosz więcej to będzie pieniądz ukradziony !

Radni, do roboty !
Uchwalajcie biegusiem stawki pokrywające koszt odbioru i zagospodarowania odpadów, miasto nie może zarabiać kosztem mieszkańców !
(13.06.2013 08:46 )AMBITNY napisał(a): Treść niewidoczna dla osób niezalogowanych na forum.
Link do rejestracji

Toż to już byłyby złodziejskie stawki Sad

Przy tych stawkach, roczny przychód miasta (przy założeniu iż 95% deklaruję segregacje odpadów) wyniósłby 3.499.800 co przy rocznych kosztach 2.604.232,21 dałoby prawie 900.000 rocznego zysku miastu !
Odpowiedz

RE: Segregacja śmieci powinna być płatna?

Kto, ile i na jakiej podstawie zapłaci za wywóz śmieci, w świetle nowej "ustawy śmieciowej"? W Dzień Dobry TVN, Paweł Blajer i Andrzej Sadowski, rozmawiali o nowych zasadach segregowania odpadków. Czy rzeczywiście będzie drożej? Sadowski i Blajer miażdżą (ustawę śmieciową) ten bubel prawny.

http://dziendobry.tvn.pl/bardzo-drogie-smieci,90323,n.html

PS; Watro to obejrzeć! Mało! To trzeba koniecznie obejrzeć!!! POlecam go szczególnej uwadze p. Wilkowi i Obłekowskiemu oraz bezradnym radnym PO BC i WZ.
"Rządzą nami ludzie, którzy - właściwie bez wyjątku - posługują się rynsztokowym językiem, bez zahamowań korzystają z materialnych przywilejów, załatwiają sobie bezkarność, knują na wpół mafijne spiski, kłamią." - prof. Ryszard Bugaj

www.kontrowersje.net
Odpowiedz

RE: Segregacja śmieci powinna być płatna?

http://tocowazne.pl/n/poradnik-ustawiania-przetargow


Mały poradnik ustawiania przetargów

Zmowy wykonawców, ustawianie warunków przetargu pod konkretną firmę, korupcja, ceny najniższe z zaoferowanych, a i tak wyższe niż rynkowe. Rozpracowaliśmy nieprawidłowości, które trawią system zamówień publicznych

W ubiegły piątek do opinii publicznej przebiła się informacja o korupcji przy przetargach na kombajny górnicze. Produkujący je międzynarodowy koncern miał mieć specjalny fundusz na łapówki dla dyrektorów kopalni, by wygrywać zamówienia publiczne. W poniedziałek dyrektor Szpitala Czerniakowskiego w Warszawie usłyszał od prokuratury zarzut przyjęcia korzyści majątkowej (opłaconej wycieczki dla dwóch osób na Kretę) od prezesa zarządu jednej z firm, która złożyła ofertę w przetargu na wyposażenie oddziału anestezjologii i intensywnej terapii. W maju 2012 roku szpital podpisał z tą firmą umowę, wartość kontraktu to ponad 777 tys. zł, a koszt opłaconej wycieczki dla dwóch osób to ok. 6 tys. zł. We wtorek Krajowa Izba Odwoławcza uwzględniła odwołania czterech firm skarżących się, że zapisy przetargu rozstrzygniętego przez miasto Warszawę na wywóz śmieci preferowały miejską spółkę MPO. KIO nakazała procedurę powtórzyć, choć nowe zasady gospodarowania śmieciami wchodzą w życie już 1 lipca. W środę Hanna Gronkiewicz-Waltz zdymisjonowała wiceprezydenta Warszawy odpowiedzialnego za przygotowanie tego przetargu, ale to nie zmienia faktu, że stolica dostała właśnie szansę, by latem stać się drugim Neapolem, bo nie wiadomo, czy uda się zorganizować i zakończyć nowy konkurs.

To tylko, wydawać by się mogło, kilka zwyczajnych ie dni przerwanych długim, świątecznym weekendem. Urzędnik z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych żartuje gorzko: – Z uczciwymi, praworządnymi przetargami jest jak z yeti. Podobno istnieją, tylko jakoś nikt ich nie widział.

Przetarg, czyli kupujemy, co chcemy

Zarząd Telewizji Polskiej kilka dni temu zwrócił się do Ministerstwa Skarbu Państwa z nietypową prośbą. Zawnioskował o objęcie dwóch planowanych właśnie przetargów specjalną opieką antykorupcyjną i ochroną „przed działaniami, które mogą stwarzać zagrożenie dla funkcjonowania struktur państwowych bądź narazić na szwank podstawowe interesy kraju”. Chodzi o przetarg na sprzedaż kilku nieruchomości w Warszawie oraz wybór firmy, która przejmie świadczenie części usług i funkcji dziennikarskich. – Właściwie to już każdy większy przetarg aż się prosi o taką antykorupcyjną ochronę – mówi Henryk Tylkowski, ekspert z Marketplanet, firmy specjalizującej się w zakupach korporacyjnych, w tym także w doradzaniu przy przetargach. – Nie mamy dziś już pewności co do żadnego przetargu, że go w stu procentach czysto rozegrano i że rzeczywiście wybrano nawet jeżeli nie najlepszą, to przynajmniej bardzo dobrą ofertę. Przeciwnie, afera goni aferę, a pretensje poszczególnych graczy biorących udział w tym rynku zderzają się z pretensjami innych – dodaje Tylkowski. Rzeczywiście mniejszych, większych i ogromnych afer z przetargami w roli głównej w ostatnich kilku latach jest zatrzęsienie. W infoaferze okazało się, że Centrum Projektów Informatycznych powołane do stworzenia centralnych systemów e-administracji lepiej niż z e-rewolucją dało sobie radę z układaniem się z kilkoma firmami z branży informatycznej. Efekt: wstrzymana na ponad pół roku certyfikacja inwestycji z dotacji unijnych o wartości 3,4 mld zł. W aferze drogowej przedsiębiorcy jeszcze bezczelniej dokonali takiej zmowy, że kiedy sprawa wyszła na jaw, Komisja Europejska zatrzymała wypłatę 3,5 mld zł, a cały rynek budowlany gnębi łańcuszek zatorów płatniczych i upadłości, bo podwykonawcy wygranych firm wciąż nie dostali całości wynagrodzeń. Przed kilkunastoma dniami zaczęła się też rozlewać afera z przetargami w kolejach państwowych (na system informatyczny PKP wydały 27 mln zł, choć mogły zaledwie około 600 tys.).

Z drugiej strony coraz trudniej jest przebrnąć przez gąszcz przetargowych przepisów. Ustawa w tej sprawie została uchwalona w 2004 r. i była już ponad trzydzieści razy nowelizowana, a w Sejmie leżą właśnie kolejne cztery propozycje poprawek. Wszystkie oczywiście po to, by przetargi były uczciwsze i bardziej obiektywne. – To, co się dzieje z systemem zamówień publicznych napawa mnie przerażeniem – Tomasz Czajkowski, prezes Urzędu Zamówień Publicznych w latach 2001–2008 i właściwie ojciec pierwotnego kształtu obecnej ustawy o zamówieniach publicznych, nie kryje krytycznego stosunku do tego, co się z nimi w Polsce stało. – Nie chodzi nawet o to, że prawo się zmienia, bo ono powinno dostosowywać się do rzeczywistości rynkowej i nowych wyzwań – mówi. – Jednak te zmiany powinny być spójne, wynikać z klarownej, starannie wypracowanej koncepcji. Zamiast tego mamy chaos. Zmiany w ustawie są wprowadzane w najgorszym możliwym trybie, czyli jako remedium na kolejne pojawiające się kłopoty. System zamówień publicznych pilnie wymaga gruntownych zmian. Ten balonik jest coraz mocniej nadmuchiwany, jeszcze chwila, a pęknie. To ostatnia chwila, by zabrać się nie za reformę przepisów czy instytucji, tylko całego systemu, poczynając od napisania nowej ustawy opartej na zdobytych już doświadczenia– wzywa Czajkowski. Jednak najwięcej doświadczeń rynek zebrał w tym, jak przetarg ustawić. Oto kilka sposobów, jak to zrobić i nawet nie złamać prawa.

Warunki zamówienia


32-letnia urzędniczka, specjalistka w jednym z instytutów naukowo-badawczych, na pytanie o przetargi odpala papierosa i rozkłada ręce: – Przecież my z góry wiemy, kto ma je wygrać. Specyfikacja istotnych warunków zamówienia jest przygotowywana pod konkretną osobę czy firmę. I najgorsze jest to, że ja, szykując taki przetarg, wiem, że łamię prawo, ale wiem też, że inaczej się nie da. Po pierwsze, tak chcą przełożeni, po drugie, często to jest najlepsze wyjście. Przykładowo robiąc przetarg na recenzentów jakiegoś badania czy publikacji, wiemy, że konkretny profesor nie tylko wykona zadanie na czas i sensownie, ale dodatkowo jeszcze zrobi dla nas kilka innych zadań. A więc tak opisujemy wymagania, by to właśnie on mógł wygrać. Ale co to ma wspólnego z prawdziwym zamówieniem publicznym? I dlatego od dawna jako zlecającego podpisuję mojego kierownika. Gdyby trafiła się kontrola, to on będzie za to odpowiadał – opowiada kobieta.

Chętnie bym napisała, o który instytut chodzi, szczególnie że wysokość i jakość kontraktów na sprzęt informatyczny, które podpisuje, są co najmniej kontrowersyjne. Przykład: przetarg z 2012 roku podzielony na kilka części. Jedna z nich to zakup profesjonalnego zestawu komputerowego, tak profesjonalnego, że w SIWZ, czyli w szczegółowych i istotnych warunkach zamówienia, niezwykle szczegółowo opisano, co ma się w nim znaleźć, m.in.: procesor Intel Core i7 3960X Extreme, płyta główna Asus P9X79 PRO, karta graficzna GeForce GTX 680 EVGA 2GB 2xDVI&HDMI&DP, obudowa Antec Three Hundred Two USB 3.0; nawet myszkę zażyczono sobie konkretnej marki, a mianowicie Logitech G300. Oczywiście przy każdym z tych elementów wpisywano „lub równoważne”, ale i tak w ocenie ekspertów jest to jawne łamanie zasady „vendor-lock in”, czyli niewskazywania w przetargu konkretnego producenta i w efekcie uzależnianie od niego zamawiającego. Efekt: instytut wydał na ten profesjonalny zestaw komputerowy ponad 21 tys. zł. Sprawdziliśmy na rynku i sprzęt takiej jakości bez przetargu w sklepie można kupić za ok. 5–7 tys. mniej.

Ale nie mam dowodów na korupcję czy zmowę z wykonawcami w tej publicznej instytucji. Ani Urząd Zamówień Publicznych, ani Krajowa Izba Odwoławcza nie zajmowały się tym przetargiem, czyli w świetle prawa jest czysty. Sam UZP zaś odpowiada nam, że w ich ocenie przetargi osiągają korzyści ekonomiczne, a „przykładowo stosunek ceny do wartości szacunkowej dla robót budowlanych wyniósł w 2012 roku 75 procent” – czyli zamawiający średnio płacili firmom ledwie trzy – czwarte wartości rynkowej ich usługi.

Równie czyste według prawa są dwa niedawne zamówienia dokonane przez Komendę Główną Straży Granicznej. Oba na szyfratory. Wymogi wobec tych urządzeń zostały tak szczegółowo opisane, a dokładniej to, że muszą one mieć certyfikat bezpieczeństwa wystawiony przez ABW ważny przez kolejne cztery lata, że nadawał się sprzęt tylko jednej firmy. Konkurencja oczywiście skarżyła się do KIO, ale nic nie uzyskała, bo argumentacja Straży Granicznej brzmi bardzo logicznie: chce mieć szyfratory, z których można będzie długo korzystać. KIO już nie wnikała, że inne urządzenia dostępne na rynku mogą mieć przedłużane certyfikaty dopiero wtedy, gdy te obecnie posiadane będą wygasać. Ale takie przedłużenie to jedynie formalność.

Historia, jakich wiele. – Rzeczywiście dziś jest tak, że choć teoretycznie mamy przepisy rygorystyczne, to w rzeczywistości te procedury są niesprawne, łatwo je obejść i zmanipulować. Urzędnicy wprawdzie nawet nieźle znają przepisy, ale znacznie słabiej orientują się w przedmiocie przetargów niż pracownicy firm, dlatego można ich oszukać lub namówić na ustawienie przetargu. Czasem nawet zgadzają się na to w dobrej wierze – podkreśla Henryk Tylkowski. – Po prostu urzędnikowi łatwiej jest przyjąć dokumentację zrobioną przez firmę, która przetarg chce wygrać, niż zrobić ją samemu i zapewne coś w niej pokręcić. W efekcie regularnie natrafiam na dwa rodzaje SIWZ-ów: albo gotowce napisane przez i pod kogoś konkretnego, albo urzędnicze potworki pełne dyrdymałów i dodatkowych wymagań, które nie są potrzebne, a które tworzą tylko dodatkowe koszty – tłumaczy ekspert. Takie właśnie gotowce przetargowe oferowało wiele firm z branży IT szkołom biorącym udział w pilotażu programu Cyfrowa Szkoła. Na ich stronach internetowych były gotowe szablony, jak przygotować SIWZ, jak opisać sprzęt, który chce się nabyć (oczywiście wpisany był idealnie pasujący do sprzętu danej firmy), jakie załączniki dołączyć. Ile szkół z takiej drobnej pomocy skorzystało, nie wiadomo. Pilotaż ma być skontrolowany tylko pod kątem efektów edukacyjnych, a nie zawiłości przetargowych.

Cena czyni cuda


– Moja babcia mawiała, że biednego nie stać na kupowanie tanich rzeczy. Chyba wszyscy wiemy dlaczego. A mimo to właśnie najniższa cena wciąż pozostaje jedynym kryterium przy większości przetargów – wzdycha prezes Czajkowski. Wzdycha też Robert Krynicki, radca prawny z kancelarii Krynicki, Dajczer, Kamiński, Spółka Partnerska Radców Prawnych: – Najniższa cena jako podstawowe kryterium wcale nie jest zapisana w ustawie. To, że jest tak powszechnie stosowana, ma jedno uzasadnienie, jest to wskaźnik, który można w obiektywny sposób zmierzyć i to nieporównywalnie łatwiej niż jakość czy solidność. Kryteria, które nie są łatwo policzalne, praktycznie nie istnieją w zamówieniach – mówi prawnik. Potwierdzają to oficjalne statystyki UZP. To właśnie najniższa cena jako jedyne kryterium była zastosowana w ubiegłym roku w aż 76 proc. wszystkich przetargów, wprawdzie z roku na rok ten procent spada, ale i tak jest wciąż dominujący. Urząd Zamówień Publicznych twierdzi, że promuje stosowanie pozacenowych kryteriów oceny ofert. Przeprowadził już 43 szkolenia na ten temat, uczestniczyło w nich 935 osób. Uczy też na własnym przykładzie organiując choćby przetarg na zakup samochodu. Jak widać jednak, ani szkolenia, ani dobry przyklad nie wystarczają. Cudowna cena znowu ma być decydująca przy 18 przetargach na budowę 300 km dróg, jakie GDDKiA ma ogłosić do końca czerwca. Szef Generalnej Dyrekcji na konferencji prasowej bez zająknięcia mówił, że skoro wydawane są publiczne pieniądze, to przecież trzeba kierować się kryterium oszczędnościowym.

– Oszczędności w ten sposób dokonane są często fałszywe – ostrzega Tylkowski. Zamiast brać pod uwagę całościowy koszt danej usługi czy produktu, czyli to, ile będzie kosztować amortyzacja tanio zbudowanej drogi, czy nie będzie trzeba jej ciągle naprawiać, jakie to rodzi efekty dla dyscypliny finansów, bierze się pod uwagę tylko martwą cyferkę z oferty. A firmy nawet niespecjalnie już ukrywają, że właśnie wpisywanie tych martwych cyferek to sprawdzona metoda w kontaktach z państwem. Pozwala wyeliminować konkurencję poprzez zaniżanie propozycji do granic możliwości. A potem, gdy inwestycja już jest w trakcie tworzenia i jej przerwanie byłoby katastrofalne, można za pomocą aneksów do umowy wymóc kolejne opłaty. W Polsce ten nacisk na jak najniższe ceny nie doprowadził więc do zdrowej konkurencji między firmami, tylko do wyniszczających wojen czy też, jak to nazywa Marek Michałowski, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, do wyścigu szczurów. – Stąd biorą się takie historie jak z CoveC. Niestety wykonawcy z mojej branży wpadają w ten chocholi taniec i nie konkurują jakością, tylko ścigają się w pomysłach, jak obniżyć cenę składanej oferty i co zrobić po wygraniu przetargu, aby mimo wszystko wyjść na swoje – tłumaczy Marek Michałowski.

Zgoda buduje

Zamiast walczyć z konkurencją, można się z nią też dogadać. A obecny system nie tylko na to pozwala, ale wręcz wspiera takie kolektywne działania. W normalnym życiu jest tak: gdy staramy się o pracę, w CV piszemy, jakie mamy doświadczenie, jakie wykształcenie, ile znamy języków i jakie. W świecie przetargów gdy firma stara się o kontrakt, oprócz przedstawienia najtańszej oferty wymaga się od niej jeszcze czasami potwierdzenia, że ma odpowiednie referencje do wykonania tego zadania. Na przykład że pracowała już przy podobnym zleceniu, że zatrudnia specjalistów z odpowiednim doświadczeniem, że wykonywała zamówienia o podobnej wartości. A co, gdy nie ma takich doświadczeń i nie zatrudnia odpowiednich pracowników? Nic nie szkodzi. Referencje przetargowe można sobie kupić lub się nimi wymienić. I to najzupełniej legalnie.

Najlepiej obrazuje to opisywany wielokrotnie przez DGP przetarg na budowę platform P1 i P2, czyli systemu e-zdrowia. Postępowanie było dwuetapowe. Najpierw w prekwalifikacji z firm, które zostały dopuszczone do przetargu, ułożono listę rankingową. Punkty przyznano im w zależności od stopnia zdolności do wykonania zadania, także za doświadczenie. Jednak jak się okazało, kilka spółek chętnych na kontrakty informatyczne wymieniło się łudząco podobnymi referencjami, niejako wzajemnie windując się w rankingu i nie dopuszczając innych podmiotów do udziału w drugim etapie. Referencjami, czyli poświadczeniem na to, że mają doświadczenie lub zatrudniają pracowników z odpowiednim doświadczeniem do wykonania poszczególnych faz projektu. Referencje te zawierały niemal te same dokumenty, opisy usług i błędy językowe. Złożono je ponoć także w takich samych segregatorach. Współpraca wydawała się więc oczywista. W trzech z czterech części przetargu w piątce firm zaproszonych do składania ofert znalazły się te, które otrzymały identyczną liczbę punktów: HP Polska Sp. z o.o., B3System SA, konsorcjum Kamsoft i Asseco oraz Sygnity SA. Nie znalazł się natomiast Comarch SA – największy przegrany, który we wszystkich trzech częściach znalazł się tuż za podium. I to Comarch złożył doniesienie do prokuratury. Ale i tak firmy, które wymieniły sie referencjami, wygrały, bo to one zdobyły kontrakty na wykonanie poszczególnych części obu platform.

Okazało się jednak, że taka „zmowa referencyjna”, choć uznana przez UZP za wystarczającą do unieważnienia całego przetargu, już w opinii KIO była jak najzupełniej legalna. Wprawdzie Ogólnopolskie Stowarzyszenia Konsultantów Zamówień Publicznych skupiające ok. 150 ekspertów z całej Polski już w lutym 2012 roku apelowało do prezesa UZP o zmianę prawa i ukrócenie takich praktyk, ale zmian wciąż nie ma. – Rynek sprzedaży i kupna referencyjności jest już, można by powiedzieć, oficjalny. I co najgorsze, niemal usankcjonowany przez UZP – potwierdza Marek Michałowski. Sam urząd zapewnia, że „opracował szereg publikacji i opinii wyjaśniających to zagadnienie, które dostępne są na naszej stronie internetowej”.

Gra na czas

Nowa kampania, za pomocą której Lubelszczyzna będzie się promować w całej Polsce, ma ruszyć jeszcze przed wakacjami. Urząd marszałkowski przetarg na wykonawcę ogłosił 24 maja, oferty można było składać tylko do 4 czerwca. To 12 dni, w czasie których wypadł długi weekend. Na wątpliwości lokalnych dziennikarzy, czy aby termin na zgłoszenie ofert nie jest za krótki, Artur Habza, zastępca dyrektora departamentu promocji i turystyki w lubelskim urzędzie marszałkowskim, odpowiedział: – Jestem pewien, że na dobry pomysł można wpaść w ciągu tych kilku dni, może nawet w ciągu jednego dnia. Jedno z ministerstw konkurs ofert na organizację międzynarodowej konferencji planowanej na pierwszy tydzień maja ogłosiło na kilka dni przed długim majowym weekendem. Wybór zapadł dzień przed dniami wolnymi i 10 dni przed planowaną konferencją. Teoretycznie wszystko zgodnie z prawem, bo minimalny czas na trwanie przetargu, co określa prawo, to 7 dni. – Ogłaszanie zamówienia tuż przed świętami i długimi weekendami to jeden z najbardziej znanych chwytów, by przetarg uwalić albo by wygrali go ci, którzy go mają wygrać – mówi nam jeden z urzędników pracujących w departamencie zamówień publicznych dużej instytucji publicznej. – Litera prawa jest zachowana, a szansa na to, by do zamówienia zgłosili się z sensowną ofertą jacyś chętni, którzy by o przetargu nie wiedzieli wcześniej, nikła – dodaje urzędnik i gorzko się śmieje, że to dzięki długim weekendom przetargi mogą przebiegać naprawdę szybko, sprawnie i po myśli zamawiającego. Po myśli także Urzędu Zamówień Publicznych, który chwalił się, że według unijnych statystyk polskie zamówienia są jednymi z najszybciej rozstrzyganych w całej Europie, i to włącznie z procesami odwoławczymi. W 2012 roku przeciętny czas trwania postępowania wyniósł 86 dni, a to sporo mniej niż jeszcze choćby w 2010 roku, kiedy średnia ta wynosiła 100 dni. A do tego odwołania w sprawach przetargów są ze wszystkich państw Unii najszybciej rozpatrywane w Polsce i na Słowacji. U nas średnio potrzeba na to zaledwie dwóch tygodni. W Austrii procedura ta trwa 2 miesiące, w Finlandii aż 8 miesięcy. Zachwytów UZP nie podzielają jednak eksperci. – Szybkość postępowania nie jest zaletą. KIO jest zobligowana do bardzo szybkiego rozstrzygania odwołań i w efekcie wnioski o powołanie biegłego są często oddalane, a izba opiera się na opiniach prywatnych składanych przez strony, te z kolei często nie są obiektywne – ocenia mecenas Krynicki. Prezes UZP jako dowód na to, że system działa sprawnie, podaje, że jest bardzo mało skarg na orzeczenia KIO. – Argument taki budzi co najmniej zdziwienie – komentuje Krynicki. – Niska liczba skarg to efekt dwóch zabiegów legislacyjnych. Pierwszy to zaporowa kwota opłaty od skargi, która może wynieść nawet 5 milionów. Drugi to uprawnienie zamawiającego do zawarcia umowy zaraz po rozstrzygnięciu sprawy przez KIO. Jeżeli nie można uzyskać zamówienia, bo umowa jest już zawarta z konkurentem, to po co iść do sądu? Po co przedsiębiorcy korzystny wyrok, jeżeli nie dostanie zamówienia? To stało się dla wielu firm barierą nie do pokonania. Ale statystyki poprawia – dodaje mecenas Krynicki. I rzeczywiście kiedy jeszcze w 2010 roku było 225 skarg na orzeczenia KIO, to w 2012 już tylko 152.

Łamanie progów

Przed manipulacjami nie chronią nawet progi minimalne, czyli wartość zamówienia, poniżej której nie trzeba ogłaszać przetargu. Dyrektywa unijna pozwala, by próg był na wysokości 150 tys. euro, a w nadzwyczajnych przypadkach, np. dla instytucji nauki czy kultury, nawet 200 tys. euro. U nas jest to wielokrotnie mniej – 14 tys. euro.

Jednak nawet ten niski próg nie powstrzymał kilka lat temu Centrum Projektów Informatycznych i wielkiej amerykańskiej firmy IBM od takiej konstrukcji przetargu, by wygrać mógł tylko jeden. Chodzi o system PESEL2. Zamówienie podzielono na cztery części. Najmniejsza, o wartości poniżej 14 tys. euro, bez przetargu po zamkniętym konkursie ofert trafiła do IBM. Jednak nie zadbano, by licencja na użytkowanie zamówionej aplikacji zawierała prawa do jej modyfikacji. IBM nie przekazało praw autorskich do swojego produktu, a więc kolejne trzy części przetargu warte ponad 70 mln zł – organizowane w postaci otwartych konkursów – mógł wygrać tylko ten koncern. Śledczym zajęło trzy lata wykrycie zmowy, Urząd Zamówień Publicznych przetargi te skontrolował po prawie pięciu latach.

Po wielomiesięcznych bataliach dowodzących, że nawet rygorystyczny przepis można obejść, a działającym w dobrej wierze utrudnić za jego pomocą działanie, bo trzeba ogłaszać żmudne procedury na proste często zakupy, Urząd Zamówień Publicznych przygotował nowelizację podnoszącą próg do 20 tys. euro. I nikogo nie zadowolił. Ministerstwo Nauki i środowiska naukowe chcą dla siebie progu 150 tys. euro. Przewodniczący speckomisji sejmowej ds. nowelizacji prawa o zamówieniach Adam Szejnfeld w imieniu przedsiębiorców przygotował własną nowelizację z progiem 50 tys. euro. Prezes UZP upiera się, że tak wysokie zwolnienia będą korupcjogenne. Czajkowski uważa jednak, że wszyscy popełniają ten sam błąd: – Zamiast podnieść ten śmiesznie niski próg do sensownej wysokości, mamy licytację na to, kto ma większą siłę polityczną. Żadna ze stron nie przeprowadziła analizy, jaka ta suma powinna być, jak to się odbije na dyscyplinie finansów publicznych, jak ma się do rzeczywistości rynkowej. I znowu zamiast system komplementarnie poprawić, mamy bałagan legislacyjny – przekonuje ekspert. A im większy bałagan, tym łatwiej będzie wymyślać kolejne sposoby na obchodzenie prawa.

Po rozstrzygnięciu konkursów ofert jako zlecającego zawsze podpisuję szefa. Gdyby trafiła się kontrola, niech on za to odpowiada. Ja nie chcę – mówi urzędniczka

http://edgp.gazetaprawna.pl/index.php?act=mprasa&sub=article&id=451326
"Rządzą nami ludzie, którzy - właściwie bez wyjątku - posługują się rynsztokowym językiem, bez zahamowań korzystają z materialnych przywilejów, załatwiają sobie bezkarność, knują na wpół mafijne spiski, kłamią." - prof. Ryszard Bugaj

www.kontrowersje.net
Odpowiedz

RE: Segregacja śmieci powinna być płatna?

(13.06.2013 09:17 )bergerac napisał(a): Treść niewidoczna dla osób niezalogowanych na forum.
Link do rejestracji

To przy założeniu 95%. Ja uważam, że realnie będzie segregowało odpady 75-80%. Reszta w najblizszym czasie "odpadnie" biorąc pod uwagę zawiłość segregacji i ewentualne kontrole w związku z tym.
Odpowiedz

RE: Segregacja śmieci powinna być płatna?

Właśnie jestem po lekturze i stwierdzam, że segregacja będzie polegała na osobnym zbieraniu szkła opakowaniowego makulatury i całej reszty, bo nie wyobrażam sobie zbierania suchych butelek po napojach np, czy torebek plastykowych po mięsie, wędlinach. Nie widzę żadnych zawiłości skoro są mokre to nie mogą być dodawane do suchych. Jak suche wpadną do mokrych to też automatycznie staja się mokre Wink
____________________________
"Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze. Jeżeli rząd mówi, że komuś coś 'da', to znaczy, że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy." - Margaret Thatcher
Odpowiedz

RE: Segregacja śmieci powinna być płatna?

Niemieckie wątki w naszej ustawie śmieciowej

Polska ustawa śmieciowa bazuje m.in. na doświadczeniach Niemiec. Czy po jej wprowadzeniu mamy spodziewać się przysłowiowego niemieckiego porządku, czy raczej tylko niemieckich cen za wywóz naszych odpadów?

W Niemczech odpady bytowe należą do gmin i miast, które są odpowiedzialne za ich usunięcie i recykling. Podobnie będzie również w Polsce po 1 lipca 2013 roku. Jak pokazuje przykład naszego zachodniego sąsiada, taki system sprawdził się w praktyce.

Szczegółowe dane w naszej galerii

Wskaźnik powtórnego wykorzystania odpadów osiągnął tam aż 64 proc, co wydaje się być wręcz niewyobrażalne w Polsce, gdzie obecnie 85 proc. śmieci składuje się na wysypiskach, a ledwie kilka procent podawane jest recyklingowi.

- Wbrew pozorom nawet w Niemczech, pomimo ogromnej świadomości ekologicznej, nie od razu sytuacja wyglądała tak dobrze. Jeszcze w 1993 r. u naszego zachodniego sąsiada recyklingowi było poddawanych 42 proc. opakowań szklanych, zaś już w 1999 było to 75 proc. W przypadku makulatury nastąpił wzrost z 18 proc. do 70 proc., zaś plastiku z 9 proc. do 60 proc. Co prawda osiągnięcie tak dobrych wyników zajęło dobrych kilka lat tym nie mniej dowodzi to, ze kierunek wprowadzanych zmian jest właściwy i co najważniejsze, że przyjęty system jest skuteczny. Podobnie będzie w Polsce. Jednakże przed nami jeszcze sporo pracy, ale jak widać zadanie jest wykonalne - mówi Mariusz Karpiński, wiceprezes HSM Polska.

Różnice w wysokości opłat za wywóz śmieci w większych niemieckich miastach są ogromne. Jedne z najniższych stawek są w Stuttgarcie i Essen, gdzie ich wysokość dla czteroosobowej rodziny wynosi odpowiednio 123 euro (ok. 492 zł) i 130 euro (ok. 520 zł) rocznie. Za to najwyższe ceny są w Berlinie oraz w Kolonii, gdzie wynoszą odpowiednio 254 euro (ok. 1016 zł) i 285 euro (ok. 1140 zł)" -
Wysokość stawek za wywóz odpadów u naszego zachodniego sąsiada jest obecnie ustalana przez władze gminy i to w ich gestii leży wybór firmy wyłanianej w drodze przetargu publicznego.

- dodaje Mariusz Karpiński.

- Niestety z zestawienia opłat ponoszonych przez niemieckich konsumentów za wywóz śmieci i opłat ustalonych przez polskie miasta można wywnioskować, że są one w wielu przypadkach zbliżone. Szkoda, że nie można równie "pozytywnie" porównać naszych zarobków. Można przypuszczać, że polskie samorządy na wyrost ustaliły tak wysokie stawki i w przyszłości, po przetestowaniu nowego systemu i przeprowadzeniu przetargów, będą one sukcesywnie obniżane. Pamiętajmy bowiem, że ewentualnych nadwyżek z tytułu odbioru i utylizacji odpadów gmina nie może spożytkować na inny cel" - podsumowuje Mariusz Karpiński.

Analizując dotychczasowe doświadczenia miast z deklaracjami śmieciowymi sprawniej radzą sobie gminy, które uzależniły wysokość opłat od metrażu albo zużycia wody. Okazało się, że deklaracje wskazują na nagłe i niezrozumiałe zmniejszenie liczby mieszkańców, lub wręcz celowe zaniżanie liczby lokatorów. Przykładowo z informacji prezesów spółdzielni mieszkaniowej wynika, że po pierwszych deklaracjach Warszawę zamieszkuje tylko 600 tys. mieszkańców - dodaje Iwona Poleszak-Kuzdro, specjalista ds. handlowych w dziale Techniki Ochrony Środowiska HSM Polska.

PS: A zatem stawki za wywóz śmieci w Żyrardowie mamy na poziomie średniej niemieckiej. I jeszcze jedno. Zwróćcie proszę uwagę na zamieszczone w artykule tabele.

http://www.portalsamorzadowy.pl/gospodarka-komunalna/niemieckie-watki-w-naszej-ustawie-smieciowej,49461.html
"Rządzą nami ludzie, którzy - właściwie bez wyjątku - posługują się rynsztokowym językiem, bez zahamowań korzystają z materialnych przywilejów, załatwiają sobie bezkarność, knują na wpół mafijne spiski, kłamią." - prof. Ryszard Bugaj

www.kontrowersje.net
Odpowiedz

RE: Segregacja śmieci powinna być płatna?

a mnie cosik zastanawia .Od kilku dni już nie widzę aby wybierano posegregowane surowce wtórne na osiedlu Wschód. Wszystkie pojemniki pełne , nawet już ludziska wykładają puste butelki pod pojemniki .Co jest grane ?
Odpowiedz

RE: Segregacja śmieci powinna być płatna?

(19.06.2013 13:57 )stańczyk napisał(a): Treść niewidoczna dla osób niezalogowanych na forum.
Link do rejestracji

Jakieś dziwne te dane niemieckie, bo ja płacę 109 euro (ok 436 zł) rocznie za śmieci za jedną osobę. Czyli 327 euro (ok 1308zł) rocznie za moją 3 osobową rodzinę. A nie sądzę aby w mojej miejscowości wielkości Żyrardowa stawki były wyższe niż w Berlinie.
"Zawsze warto być człowiekiem, choć tak łatwo zejść na psy.... "
Odpowiedz

RE: Segregacja śmieci powinna być płatna?

kwoty podał ekspert.
"Rządzą nami ludzie, którzy - właściwie bez wyjątku - posługują się rynsztokowym językiem, bez zahamowań korzystają z materialnych przywilejów, załatwiają sobie bezkarność, knują na wpół mafijne spiski, kłamią." - prof. Ryszard Bugaj

www.kontrowersje.net
Odpowiedz

RE: Segregacja śmieci powinna być płatna?

(19.06.2013 13:57 )stańczyk napisał(a): Treść niewidoczna dla osób niezalogowanych na forum.
Link do rejestracji

Porównaj cenę za energie, gaz, paliwo i przestaniesz się dziwić.
____________________________
"Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze. Jeżeli rząd mówi, że komuś coś 'da', to znaczy, że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy." - Margaret Thatcher
Odpowiedz

RE: Segregacja śmieci powinna być płatna?

A ja podaje kwotę rzeczywistą z mojego rachunku Smile Chyba jestem bardziej wiarygodny niż expert ? Big Grin
"Zawsze warto być człowiekiem, choć tak łatwo zejść na psy.... "
Odpowiedz

RE: Segregacja śmieci powinna być płatna?

Ale nie jesteś ekspert. Tongue
____________________________
"Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze. Jeżeli rząd mówi, że komuś coś 'da', to znaczy, że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy." - Margaret Thatcher
Odpowiedz

RE: Segregacja śmieci powinna być płatna?

(19.06.2013 15:07 )stańczyk napisał(a): Treść niewidoczna dla osób niezalogowanych na forum.
Link do rejestracji
Zapewne Unijny Ekspert. Pamiętacie afery z tym jak TIRy wywoziły śmieci z Niemiec do Polski?
Oskubałem dzisiaj z piór, mojego anioła stróża
A każde pióro to mój grzech...
I każde z piór znamieniem tchórza
Znamieniem tchórza jest.


Czarny Kapelusz
Odpowiedz

RE: Segregacja śmieci powinna być płatna?

Treść niewidoczna dla osób niezalogowanych na forum.

czy ktoś coś wie na temat obniżenia stawek za odbiór odpadów?
Może są jakieś ukryte projekty uchwał Rady Miasta w tej sprawie?
Odpowiedz

RE: Segregacja śmieci powinna być płatna?

Czy ktoś wie cokolwiek na ten temat? Kto, jak, kiedy.... wiadomo coś? Lipiec już prawie..
Odpowiedz

RE: Segregacja śmieci powinna być płatna?

Ktoś z UM będzie chodził z tacą i zbierał opłaty Wink
To jest ważne
http://youtu.be/j6cCHuc3aOA
Odpowiedz

RE: Segregacja śmieci powinna być płatna?

Ale będzie mówił Bóg zapłać, czy Kowalski zapłać? Smile
Odpowiedz

RE: Segregacja śmieci powinna być płatna?

Ja tam nie wiem. Pierwszego lipca wystawiam straganik przed furtkę i mam w d**** kto i kiedy to odbierze. Podwójnie płacił nie będę. Jak mi PGK przyśle fakturę, zaniosę ją do UM.
Odpowiedz

RE: Segregacja śmieci powinna być płatna?

No i słusznie.
Po dobroci się przecież żadnego harmonogramu odbioru od tych orłów nie uzyska.

Tylko takie metody mogą UM zmusić do wykonywania swoich obowiązków !
Odpowiedz
  
  •  Wstecz
  • 1
  • ...
  • 14
  • 15
  • 16
  • 17
  • 18
  • 19(current)
  • 20
  • 21
  • 22
  • 23
  • 24
  • ...
  • 63
  • Dalej 

[-]
Korzyści z rejestracji!
Masz coś do dodania? Zaloguj się lub zarejestruj, aby odpowiedzieć. Czekamy na Ciebie! Rejestracja trwa mniej niż minutę i wymaga podania jedynie adresu e-mail.




[-]

Podobne wątki

Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
Star Ratowanie dawnych zawodów - mapa Rzemieślniczek i Rzemieślników Żyrardowa Szperacz 9 764 10.04.2026 11:53
Ostatni post: Szperacz
Wink Pijany na rowerze skończył mandatowo - aktualny taryfikator kara 5000zł Szperacz 14 1 027 08.04.2026 15:18
Ostatni post: Szperacz
Star Urzędowa cena za paliwo jak za komuny. Trump może pomagać Muskowi wojną Szperacz 1 152 31.03.2026 10:29
Ostatni post: belin
  Pobicie usiłowanie zabójstwa w Żyrardowie lub okolicy - wątek zbiorczy kalatos 35 2 741 27.03.2026 17:01
Ostatni post: Szperacz
  Dopalacze i narkotyki w Żyrardowie - fentanyl - informacje 193 14 914 24.03.2026 18:59
Ostatni post: Szperacz
  TBSy w Żyrardowie - mieszkania miejskie z wkładem własnym i wysokim czynszem 130 10 325 21.03.2026 20:27
Ostatni post: Szperacz
Star Kierowca po żyrardowsku pijany lub na haju i bez prawa jazdy - wątek zbiorczy belin 76 5 761 13.03.2026 18:00
Ostatni post: Szperacz
  Problem alkoholizmu - swobodna całodobowa dostępność wódki i innych alkoholi 120 7 787 09.03.2026 10:19
Ostatni post: belin
  Oświetlenie uliczne w Żyrardowie - czy działa i usterki 115 8 174 05.03.2026 13:18
Ostatni post: Szperacz
  Spalarnia śmieci i odpadów medycznych w Żyrardowie firmy EMKA S.A. Krzysztofa Rdesta 672 32 506 04.03.2026 19:01
Ostatni post: Szperacz
Star Wojna w Ukrainie - pomoc dla uchodźców - wątek zbiorczy Szperacz 206 14 619 23.02.2026 19:38
Ostatni post: belin
Star Zbiórki pod kościołem - agitacja wśród wierzących - zbiorczy Szperacz 1 179 23.02.2026 10:53
Ostatni post: belin
Star Papierosy lub alkohol bez akcyzy, bimbrownicy - wątek zbiorczy 13 935 20.02.2026 18:52
Ostatni post: Szperacz
  Nienawiść do obcych w Żyrardowie - pracownicy z Ukrainy i inni obcy belin 54 3 859 16.02.2026 15:53
Ostatni post: Szperacz
  Ocieplenie klimatu i walka z nim udowodnione naukowo że przez wypalanie kopalin 27 2 153 14.02.2026 10:51
Ostatni post: belin


[-]

Użytkownicy przeglądający ten wątek:

3 gości