RE: Pytania do Dariusza Kaczanowskiego
(02.07.2015 17:38 )D.Kaczanowski napisał(a): Treść niewidoczna dla osób niezalogowanych na forum.
Link do rejestracji
Szanowny Panie Zastępco Prezydenta!
W jednym z wcześniejszych postów napisał Pan, że pańskim zakresem obowiązków na stanowisku, które piastuje Pan od pół roku, jest min. oświata. Zakładam więc, że udzielając Gościowi odpowiedzi, zapoznał się Pan z treścią całej dokumentacji dotyczącej sprawy zachowania wychowawczyni/nauczycielki B. Marzędy-Przybysz wobec jej wychowanków, tj. uczniów jednej z najmłodszych klas Publicznego Zespołu Szkół nr 4 w Żyrardowie.
Mając te dwie kwestie na uwadze (Pana zakres obowiązków i zgromadzoną dokumentację) chciałabym zapytać,
która według Pana, część sprawy została „wyolbrzymiona”?
Bezsporne fakty co do stosowania przemocy i agresji wobec najmłodszych uczniów są następujące:
- wyzywanie przez B. Marzędę-Przybysz uczniów klasy, w której jest wychowawczynią (a raczej - była, gdyż uczniowie skończyli już edukację pod jej skrzydłami),
- stosowanie kary - zrzucania plecaków dzieci ze schodów
- stosowanie kary - wysypywanie (przy obecności innych uczniów) zawartości plecaków na podłogę korytarza szkolnego.
Ponadto - w końcówce planu naprawczego, mającego zapewnić poprawę zaburzonego poczucia bezpieczeństwa wychowanków B. Marzędy -Przybysz (alarmujące wyniki ankiet w jej klasie) - nauczycielka wychodziła, podczas godzin lekcyjnych z pojedynczymi dziećmi na korytarz, by „wyciągnąć” od każdego z osobna to, co dziecko napisało na jej temat w anonimowej ankiecie. Zaś na 2 zebraniach klasowych z rodzicami uczniów - wyśmiewała się z rodziców mówiąc, że ich skargi na nic się nie zdały i... podawała nazwiska tych „nieposłusznych”.
Skarga złożona na B. Marzędę-Przybysz została przez dyrektorkę szkoły, uznana w "części", tj. nie zostały uznane zarzuty dotyczące używania wulgaryzmów przez tę nauczycielkę.
A oto jak w tej kwestii, myślenie dzieci zostało „wyprostowane” podczas planu „naprawczego” – cytat z pisma dyrektorki szkoły skierowanego do Kuratorium Oświaty w Warszawie (pisownia oryginalna):
„ Ze względu na rozbieżności dotyczące używania przez Nauczycielkę wulgaryzmów w klasach III przeprowadzone zostały przez pedagoga i koordynatora do spraw bezpieczeństwa zajęcia profilaktyczne wyjaśniające co to są wulgaryzmy. Okazało się, że niektóre dzieci używają słowa „wulgaryzm” niezgodnie z jego znaczeniem i tak też przekazują to swoim Rodzicom. Celem przeprowadzonych zajęć było poznanie opinii uczniów oraz wspólne wypracowanie wniosków na ten temat, a tym samym znalezienie przyczyny rozbieżności jakie pojawiły się w badaniach ankietowych. W wypowiedziach na temat wulgaryzmów dzieci najczęściej mówiły, że są to przekleństwa, brzydkie słowa, obraźliwe słowa, najczęściej używają ich dorośli, używa się ich, gdy ktoś jest „wkurzony” . Dzieci samodzielnie wypracowały wniosek, że ludzie są różni i mają różny poziom wrażliwości, dlatego w różny sposób odbierają słowa i zachowania innych ludzi. Wszyscy zgodnie podkreślili, że wulgaryzmy to słowa, których nikt nie powinien używać w kontaktach z drugim człowiekiem i doszli do wniosku, że słowa używane przez Nauczycielkę były niemile, ale nie były wulgaryzmami”.
Zwracam przy tym uwagę, że wulgaryzmy, po części, są pojęciami względnymi i o ile nazwanie przez dorosłego – innego dorosłego – bałwanem czy d...., może być potraktowane jako ostra i niegrzeczna wymiana zdań, to użycie tego typu zwrotów w stosunku do kilkuletnich dzieci
bezsprzecznie jest wulgaryzmem.
Nie wiadomo jak długo trwało stosowanie tych specyficznych metod przez B. Marzędę-Przybysz, gdyż dyrektorka szkoły tego nie wyjaśniała, zaś do mnie, już ok. 2 lat temu, docierały informacje o wyzywaniu uczniów przez B. Marzędę-Przybysz.
Stąd moje kolejne pytanie -
czy Pan, jako bezpośredni przełożony dyrektorki próbował podejść do sprawy bezstronnie i – rozmawiał z rodzicami, którzy nie godzą się na powyższe zachowania nauczycielki/wychowawczyni wobec ich dzieci? Czy może wysłuchał Pan tylko radnej B. Marzędy, a znając metody nacisku tej Pani, to pewnie z jej wersją został Pan zapoznany kilkadziesiąt razy?
Proszę także odpowiedzieć na pytanie
jak Pana zdaniem, w tej sytuacji ma czuć się zwykły obywatel w naszym mieście, skoro Prezydent, wybrany w ostatnich wyborach, nie chroni jego praw, nie chroni dzieci, a ochrania patologiczne zachowania radnej ze swojej listy wyborczej, mając pełną świadomość jej niegodziwego zachowania, które dotyczy najmłodszych mieszkańców naszego miasta?
Pisząc o „wycofaniu skargi” – zapomniał Pan jednak dodać, że matka i siostra, które broniły syna i brata, nie zaprzeczają w żadnej części zdarzeniom, opisanym w skardze.
W tym tzw. "wycofaniu" jego autorki jedynie przepraszają B. Marzędę-Przybysz, za to, że składając skargę nie miały świadomości, iż są „manipulowane” oraz, że „stały się narzędziem politycznym” w rękach innych rodziców.
Takie „posypanie głowy popiołem” po pół roku od zdarzenia, jest zatrważające i wbrew temu co Pan napisał, zdecydowanie przemawia przeciwko B. Marzędzie-Przybysz, a nie – w jej obronie.
W związku z tym zapytam – jesteśmy w Polsce, czy w Korei Pn. lub może w Chinach? A jeśli w Polsce, to w jakiej epoce – stalinizmu, czy wczesnego komunizmu?
No cóż….
Panie Dariuszu, los okrutnie zakpił z Pana. Chyba Pan tego nie widzi, a może nie chce dostrzec?
Jeszcze niespełna 1,5 roku temu walczył Pan z patologiami na szczeblu naszej lokalnej władzy, tak jak i inni ówcześni opozycjoniści. Dzisiaj, gdy zajął pan odpowiednio wysoki stołek – sam Pan te patologie nie tylko chroni i tłumaczy, ale przede wszystkim – bierze czynny udział w ich tworzeniu.
Jest Pan słabym człowiekiem, zresztą tak jak i pozostali dwaj Panowie Prezydenci.
Od wielu lat, powszechnie „mówi się”, że Żyrardów „nie ma szczęścia do władz”.
Czy Miasto może być silne, skoro ma słabego Gospodarza, a raczej - kolejnych słabych gospodarzy (z małym wyjątkiem)?
PS. Jak widać takie potraktowanie sprawy przez Prezydenta Miasta bardzo się radnej spodobało, gdyż nawet otrzymał Pan od niej pochwałę – post nr 425.