RE: Kandydaci na prezydenta Żyrardowa
Skarlet nie może zaprzeczyć bo to najprawdziwsza prawda. Mały przedsiębiorca zanim zdobędzie wykwalifikowany personel musi przejść przez setki bzdurnych niuansów. Pracownik od ręki otrzymuje umowę o pracę (na okres próbny), ale pracodawca już ma z tego tytułu koszty. Pracownika od razu nie postawisz za kasą - musisz go zaznajomić ze wszystkim. Od pierwszego dnia pracy płacisz mu pensje obciążoną kosztami. Musisz skierować go do lekarza na badania wstępne - to Twój obowiązek i Twój koszt. Dalej przeszkolenie BHP (małe firmy muszą wynająć Inspektora BHP na pogadankę dla pracowników), dalej kupujesz pracownikowi odzież roboczą (fartuchy - i to przynajmniej 2 - wymóg sanepidu - jeden do obsługi klienta, drugi do wystawiania towaru !!!). Jak już ten pracownik po miesiącu jest gotowy do podjęcia samodzielnie pracy dostaje drugą umowę na czas określony np. na 3 miesiące i ............. Skarlet poprze tu moją wypowiedź po drugim - trzecim dyżurze przynosi zaświdczenie, że jest w 8 tygodni ciąży i zwolnienie lekarskie... a Ty musisz jej przedłużyć umowę do dnia porodu. Masz na stanie pracownika i zaczynasz procedurę od początku.
to w marketach i zagraniczych firmach nie mają takich kosztów
Swego czasu Skarlet miała więcej osób na L4, macierzyńskich i wychowawczych niż faktycznie pracowało.
Market ma tą przewagę, że daje swoim pracownikom umowy o dzieło, zlecenia i nie ponosi kosztów za ich absencje chorobowe.
inni przedsiębiorcy tak nie robią?
popytaj się fryzjerek w naszym mieście
Nie ma na stanie etatów zajętych kobietami na macierzyńskim czy wychowawczym. Poza tym Market zatrudniając Cię powie tak: "My mamy lekarza zakładowego który wykona Panu za darmo (na nasz koszt) wszystkie badania (wstępne, okresowe, kontrolne), ale lekarz jest w siedzibie firmy tj. w Poznaniu. Musi Pan pojechać tam na własny koszt, albo przynieść własne zaświadczenie wystawione przez lakarza medycyny pracy... Oczywiście nie ukrywamy przed Panem, że zależy nam na pracownikach, którzy mogą zacząć pracę od zaraz i jeżeli pana konkurenci dostarczą takie zaświdczenie to nasza propozycja nie będzie już dla Pana aktualna.... Acha jeszcze jedno w marketach nie ma buntującego się pracownika (z własnym zdaniem), bo taki usłyszy od przełożonego - jak Ci nie pasuje to tam są drzwi na Twoje miejsce jest 5 innych.
prosze nie rozśmieszaj mnie

I powiedz mi jeszcze, że wszyscy miejscowi przedsiębiorcy odprowadzają składki za swoich pracowników od takich kwót, jakie faktycznie zarabiają, a nie od najniższej krajowej bo taka jest wpisana w umowę.
Cały czas oponowałam, żeby właśnie zatrudniała ludzi na zlecenia i dzieło bez żadnych świdczeń, ale niestety nie dała się przekonać.
oczywiście są wyjątki, ale wydaje mi się że ty do nich nie należysz
Uważam, że ani Lidl, ani Biedronki, ani Kaufland nie przyczyniają się do spadku bezrobocia w Żyrardowie i ani boney, ani nikt mnie nie przekona, że nie mam racji. Takie sklepy wyzyskują swoich pracowników i nie będę przytaczała tu kolejnych przykładów, bo mija się to z celem (jest ich wystarczająco dużo z Uwadze i Interwencji). A skoro boney jest innego zdania, to niech się tam poprostu zatrudni (może wtedy się pochwali czy pracuje za przysłowiową miskę ryżu)
Twardo stąpam po ziemi i uważam, że zamiast kolejnych marketów należy w Żyrardowie otwierać zakłady produkcyjne.
Moim zdaniem wystarczy już barów, fryzjerów, kosmetyczek i sklepów spożywczych (zarówno dużych jak i tych małych).
[/quote]
Jednak parę osób znalazło tam zatrudnienie, ale nie ma to większego wpływu na spadek bezrobocia, natomiast ma wpływ na wzrost konkurencji, która jest korzystna dla potencjalnego klienta.