Zmieniać auto na nowszy rocznik czy naprawiać i dalej jeździć - u kogo naprawiać?
Jeżdże na co dzień samochodem taty i na razie 1 w rodzinie starcza (i tak głównie stoi w garażu). Jest to Mitsubishi Lancer kombi 1,6, benzyna, 1994r. , około 250 tysięcy przebiegu. Pomijając duperele (np. nieotwierające się szyby, brak 1 lampy przeciwmgielnej, niedziałajacy regulator wysokości świateł) wszystko hula. Autko jest żwawe, mało pali (w trasie około 5 litrów jest realne), nie bieże oleju, działa i tyle. Jednak zaczęło dosyć znacznie podgniwać. Jeśli zamierzamy go dłużej używać to trzeba będzie w najbliższym czasie troszke zainwestować: hamulce (i tak trzeba zrobić), opony, zawieszenie. Jak go dalej używać to przydałoby się też spa u blacharza/lakiernika. No i nie wiemy: robić i jeździć nim jeszcze parę lat czy sprzedać i szukać czegoś nowszego. Obie opcje kuszą. Autko jest warte koło 5 tysięcy (bez picowania pewnie mniej) nowsze mogłoby kosztować góra 10 tys. Czyli w sumie nic wiele lepszego nie kupimy, a ryzyko wdepnięcia w g... jest. Myślę, że sens zamieniać jest tylko na coś z roczników młodszych niż 2000, a to będzie trudne. Autko nie może być mniejsze, musi być kombi lub vanem. Nie wiem co robić.
Jakby mi przyszło co dzień jeździć samochodem do pracy to i tak będę wtedy kupował drugi dla siebie, więc ten będzie jeździł jeszcze mniej.
Mam podobny problem, ale będę jeździł do końca. Po co pchać się w coś nieznanego, skoro ten jeździ dobrze? Mniej się weźmie za starego, niż się wyłoży na nowego grata. A jeszcze nie wiadomo co w tym nowym będzie dodatkowo do zrobienia.
Liczba postów: 678
Liczba wątków: 8
Dołączył: 11.2008
Reputacja:
10
Płeć: Nie podano
Ja tam bym inwestował i dalej jeździł. Bo za 10 tys nie kupisz nic super nowego, a tutaj chociaż wiesz co jest.
Liczba postów: 6 507
Liczba wątków: 91
Dołączył: 11.2008
Reputacja:
22
Lokacja: Żyrardów
Płeć: M
A ja bym na twoim miejscu zmienił ,bo to żadna frajda jak już wiesz co w nim jest. A w nowym zawsze coś trzaśnie i już jest co robić i się nie nudzisz
To jest ważne
http://youtu.be/j6cCHuc3aOA
Liczba postów: 1 783
Liczba wątków: 39
Dołączył: 06.2009
Reputacja:
7
Płeć: Nie podano
Jest taka zasada,że samochód w zależnosci od marki i przejechanych kilometrach po 15, 20 latach obligatoryjnie powinno się zmienić,bo po tym okresie auto zacznie się powoli sypać i jego ciągła naprawa nic nie zmieni ,ale wciągnie cię w koszty, które nie odbijesz sobie przy sprzedaży. Oczywiście pozostaje jeszcze sentyment do samochodu, ale to już inna sprawa.
Liczba postów: 6 507
Liczba wątków: 91
Dołączył: 11.2008
Reputacja:
22
Lokacja: Żyrardów
Płeć: M
Wioślarz to musisz zrobić swojemu samochodzikowi 25 lecie . Może w tygielku
To jest ważne
http://youtu.be/j6cCHuc3aOA
Liczba postów: 2 641
Liczba wątków: 89
Dołączył: 11.2009
Reputacja:
11
Płeć: Nie podano
A ja bym sprzedał...za 10 koła z ok 98 roku jakies kombi kupisz. Kombi są tańsze niż np. sedany. Jest to Mitsubiszi więc z tego co piszesz...umiera i kosztowna reanimacja nie pomoże, a tylko w koszty będziesz wchodził.
wiara+nadzieja+miłość=szczęście...
wiem, że nic nie wiem...