RE: Straż Miejska kontra Mieszkańcy Miasta
(14.02.2015 10:32 )Jancio napisał(a): Treść niewidoczna dla osób niezalogowanych na forum.
Link do rejestracji
Pewnie, że tak. W takich Niemczech np możesz iść i z pięcioma otwartymi piwami i możesz pić ze wszystkich na raz i nikt nie podejdzie, żeby Cię wylegitymować bo i po co?
Swoją drogą niech mi ktoś wytłumaczy logicznie, czemu służy taka tzw. rutynowa kontrola, prócz poniżającego pokazania kto tu rządzi?
Opiszę może taką ciekawą historyjkę. Odwiedzał mnie kiedyś regularnie kolega z którym pracowałem. Odbierałem go z dworca PKP w Skierniewicach. Za każdym razem (ZA KAŻDYM!) byliśmy kontrolowani przez tamtejszą Policję. Jego zgarniali z peronu, trzepali bagaż, obszukiwali kieszenie, przesłuchiwali co, jak, po co, do kogo, wypuszczali z posterunku i ...... śledzili, po czym gdy "podejrzany" doprowadził ich do samochodu to samo robili ze mną.
innym razem były dwie ekipy. Jedna zgarnęła go z peronu, druga (policjant z psem) przyatakowała mnie. Pomijam już, że policjant nie panował nad agresywnym psem i co chciałem dać dokumenty do kontroli, to pies się wyrywał (no bo wyciągałem rękę do jego właściciela) i mnie tym kagańcem walił po łapie jak nie zdążyłem zabrać w porę.
Kolejnym razem zaparkowałem już w mieście, w rynku. Tradycyjnie kolegę zdjęto z peronu i na przesłuchanie. Czekam godzinę i nic. Dzwonię. Kolega mówi, że zaraz wychodzi, ale coś kręci, mówi jakoś tak mało swobodnie, nie chce, żeby po niego podjechać, że taksówkę weźmie... ki czort?? Okazało się, że gdy tamci się zorientowali, że ktoś na niego czeka, postawili na nogi jakiś patrol żeby mnie szukał po mieście!
Powiedzcie... czy to normalne? Czy tak ma wyglądać wolność w wolnym kraju? Wyobraźcie sobie, że to do Was przyjeżdżają znajomi i musicie przejść do podziemia i stosować konspiracyjne metody, żeby się nimi spotkać! Pewnie czytając to myślicie, że te opowieści są zmyślone... i słusznie. Brzmią jak fantazje wariata, a jednak..