RE: Podziemne państwo kobiet
Kurde, ale mężczyźni też powinni brać pełną odpowiedzialność za ciąże swoich partnerek.
Nie tylko kobiety powinny być odpowiedzialne.
No dobrze, to w świecie idealnym
Dyskusja o aborcji jest potrzebna, bo zwraca uwagę na kwestie etyczne, a etyka to coś, co w gruncie rzeczy jest rzadko brane do przemyślenia. Na pewno rzadziej, niż fryzury ulubionych gwiazd czy modne diety - a przecież to etyka czyni nas ludźmi a nie fryzura czy waga. Ja mam okropny zgryz z tym, co oferują mi środowiska feministyczne. Jestem kobietą, ale nie uważam, że mi się życie polepszy od tego, że będę mogła się skrobać w świetle prawa bezkarnie oraz będę mogła sobie zachodzić w ciążę in vitro do woli. To są oczywiście sprawy do przegadania, do załatwienia, ale środowiska lewicowe, feministyczne - strasznie się kurczowo trzymają tych paru rzeczy a jest kilka innych, daleko moim zdaniem ważniejszych i dotykających więcej kobiet.
Może nawet, paradoksalnie, trudniejszych.
Kobiety dzielą się nie tylko na takie, które się skrobią i na takie, które chcą się zapładniać in vitro - a tak w dużym może uproszczeniu - wygląda obraz współczesnej kobiety, o prawa której walczą feministki.
Kobiety nie tylko są kobietami w sferze seksualnej, w okresie płodnym, ale też są dziewczynkami, dla których nie buduje się specjalnych programów (tak jak buduje się ofertę sportową dla chłopców czyli "orliki"), nie ma wyrównywania szans w polityce (nie mówię o parytetach tylko o dobrych praktykach i realnym wzmacnianiu roli kobiet w poszczególnych partiach i organizacjach), wyrównywaniu statusu - to jest bodaj najważniejsze moim zdaniem - czyli wprowadzanie takich norm prawnych i warunków, aby kobiety nie dostawały niższej emerytury, aby nie ponosiły obciążeń związanych z funkcjonowaniem społeczeństwa (rodzenie nowych obywateli, opieka nad starszymi, schorowanymi), nie dostawały mniejszych pensji za taką samą pracę i nie dostawały mniejszych emerytur na starość - bo to bieda upośledza kobiety najbardziej. Kobiety są po prostu biedniejsze od mężczyzn (w sensie finansowym) - dlatego są w trudniejszej relacji wobec mężczyzny, partnera życiowego, innych kobiet i wreszcie wobec grupy (lokalnej czy wobec całego społeczeństwa).
Jak to wszystko załatwić? Nie wiem. Nie należę do organizacji feministycznej, nie piszę rozpraw naukowych i nie płacą mi za wykłady gender economy and politics

Ale jest coś szalenie dziewiętnastowiecznego w ograniczaniu problemów współczesnych kobiet do prawa do aborcji oraz do in vitro.