RE: Jordanek po naszemu ;)
Po cichu, po wielkiemu cichu trwa likwidowanie jordanka na Mostowej. Nawet pani Teresa nie jest informowana o tej sprawie. Zaciągnąłem języka tu i ówdzie i okazuje się, że Dziatwa ma zostać wyeksmitowana z jordanka. Dowiedziałem się, że dzieciaki mają być przeniesione do pawilonu po sklepie spożywczym przy szkole nr. 4. Podjechałem tam dziś wiedziony ciekawością i faktycznie. Zastałem otwarte drzwi a w środku dwóch panów w garniturach z planami budynku w rękach. Nie byli za specjalnie rozmowni, ale powiedzieli, że mają tu być przeniesione na zimę dzieci z jordanka z powodu słabego ogrzewania w budynku przy Mostowej. Na moje pytanie, czy na wiosnę dzieciaki wrócą na Mostową odpowiedzi nie było. Ponoć na teren zabaw ma być udostępniony teren szkoły nr. 4.
[IMG]Treść niewidoczna dla osób niezalogowanych na forum.[/IMG]
Link do rejestracji
Co ciekawe, dowiaduję się o tej sprawie z ust obcych ludzi. Domyślam się, że sprawa jest prowadzona po cichu, by nie było protestów mieszkańców. Mało tego, jestem przekonany na 100%, że powodem przenosin nie jest dobro dzieci, tylko pozbycie się Dziatwy z terenu jordanka i rozparcelowanie go na działki celem sprzedaży.
Następny kwiatek, to taki, że osoby zainteresowane jordankiem w sensie jego istnienia na obecnej lokalizacji nie są informowane w żaden sposób. Pani Teresa była zdziwiona, że taka sprawa się odbywa, choć jest w zarządzie TPD, które jest właścicielem budynku, a nie ma żadnej informacji o tej sprawie.
Następny kwiatek, to taki, że budynek sklepu jest dużo większy (ok. 200 m2), i pada pytanie, kto zapłaci za utrzymanie takiego kolosa?
Do dziś nic w tej sprawie nie wiadomo, a z tego co do mnie dotarło, to trwają poszukiwania sponsora, który to opłaci. A dzieciaki przenosi się już! A nie wystarczy porządnie docieplić obecny budynek styropianem? Byli już sponsorzy, którzy chcieli dać materiały na takie docieplenie. Tylko coś dyrektorka TPD nie jest tym zainteresowana. Może chce wykupić tam działkę na terenie jordanka? Bo dochodzą mnie słuchy, że nie pasuje jej Dziatwa na terenie jordanka i nic nie robi by ten obiekt tam funkcjonował.
Tyle pracy i serca włożonego w jordanek ma pójść na marne, bo władzom miasta marzy się zarobienie paru groszy na sprzedaży działek?
Dlaczego robi się to po cichu? Bo nie jest to zgodne z potrzebami mieszkańców? Dlatego po cichu? Chce się odebrać matkom z dziećmi jedyny zielony kawałek terenu w mojej okolicy tylko po to, by zaspokoić potrzeby finansowe miasta, w które wpakowano się na własne życzenie?
Było nie udupiać kupy pieniędzy w bezsensowny deptak na Okrzei, było nie wsadzać na siłę Wajdzie pieniędzy z budżetu, bo g... z tego mamy.
Czy my, mieszkańcy miasta a szczególnie mieszkańcy okolic jordanka mamy pozwolić na niszczenie tego kawałka zieleni? W imię czego? W imię poronionych pomysłów władz miasta?
Trzeba szybko poinformować mieszkańców o tej sprawie, zanim będzie za późno. Jak się nie sprężymy, to sprzedadzą nas wszystkich dla własnych poronionych celów.
Proszę inne fora o zamieszczenie takiej informacji. Musimy dotrzeć do jak największej ilości osób, którym leży na sercu zieleń w mieście i dobro dzieciaków.