03.01.2010 19:26
Projekt zasilacza
WitamWidziałem, że na forum pojawiło się parę tematów związanych z elektroniką/elektryką, więc chciałbym się podłączyć ze swoim problemem.
Próbuję zaprojektować i wykonać stabilizowany zasilacz regulowany o poniższych parametrach w ramach projektu na uczelni:
-napięcie wyjściowe regulowane w zakresie 0V...10V
-maksymalny prąd wyjściowy 250 mA (regulowane ograniczenie prądowe, po przekroczeniu zadanej wartości zasilacz przechodzi do trybu stabilizacji prądu)
-regulacja napięcia wyjściowego oraz ograniczenia prądu ma się odbywać z zewnątrz napięciowo (docelowo będą wykorzystywane przetworniki cyfrowo-analogowe)
-przy zmianach prądu obciążenia od 0A do 250 mA napięcie wyjściowe ma się nie zmieniać więcej niż 50 mV względem ustalonej wartości przy braku obciążenia
-kondensator na wyjściu ma być możliwie mały, aby zapewnić możliwość szybkiej regulacji napięcia wyjściowego
- żeby było bardziej 'dydaktycznie' stabilizator mam zaprojektować z elementów dyskretnych a nie wykorzystać gotowy układ scalony.
Prowadzący projekt zaproponował, aby jako wzmacniacz błędu wykorzystać wzmacniacz różnicowy, zaś sam stabilizator zbudować na tranzystorach bipolarnych.
W pierwszym podejściu próbowałem uporać się z wymaganiem co do stabilności napięcia wyjściowego przy zmianach prądu obciążenia od 0 do 250 mA (<50 mV).
Użycie samego wzmacniacza różnicowego nie dało zadowalających efektów nawet w stanach ustalonych, nie wspominając o stanach przejściowych przy przełączaniu. Dołożyłem dodatkowy stopień wzmacniający w konfiguracji WE.
http://img502.imageshack.us/img502/1293/rys1h.jpg
Musiałem dołożyć kondensator C2,a by zapobiec wzbudzaniu się całego układu (pojemność dobrałem doświadczalnie).
W stanach ustalonych napięcie wyjściowe różniło się o 18 mV, ale w stanie przełączania miałem już różnicę 148 mV. Jedyne co pomagało to zwiększenie pojemności wyjściowej C1, ale prowadzący powiedział, że 47 uF to i tak za dużo.
http://img706.imageshack.us/img706/8585/rys2.jpg
Początkowo sądziłem, że jest to kwestia wzmocnienia wzmacniacza błędu â prowadzący poszedł na ustępstwa i pozwolił zastosować mi wzmacniacz operacyjny.
http://img707.imageshack.us/img707/4825/zas1.jpg
Dołożyłem również ograniczenie prądowe - regulowane napięciem UIREF 0...250 mV (U2, R3, D2) oraz sygnalizację przejścia do stabilizacji prądu dla mikrokontrolera (który docelowo miał sterować częścią analogową) â wzmacniacz U3 i towarzyszące mu elementy.
Na wyjściu stabilizatora dołączyłem dwa kondensatory LOW ESR 4.7 uF.
W roli wzmacniacza błędu U1 sprawdzałem kolejno wzmacniacza ua741, TL071 (Slew rate = 13 V/us), LM318 â Slew Rate 50 V/us (ten dodatkowo wymagał kondensatora C5 ok. 30 pF aby układ nie wzbudzał się).
Niestety nawet przy najszybszym wzmacniaczu nie uzyskałem pożądanych efektów (miałem zmianę napięcia wyjściowego ok. 85 mV przy włączaniu obciążenia, zaś miałem się zmieścić w 50 mV). Dodatkowo dość długo trwał powrót napięcia wyjściowego do wartości ustalonej w momencie wyłączania obciążenia â około 50 us z układem LM318 (ale tutaj mieściłem się w zadanych granicach <50 mV â za wyjątkiem ua741).
http://img63.imageshack.us/img63/9772/zas2.jpg
Prowadzący podpowiedział mi, że problemem jest nie tyle samo wzmocnienie co czas propagacji wzmacniacza błędu i lepiej będzie wrócić do koncepcji na tranzystorach bipolarnych, wyrzuci układ Darlingtona ze względu na niską częstotliwość graniczną i zastosować tylko jeden tranzystor jako element wykonawczy.
http://img63.imageshack.us/img63/4097/zas3.jpg
Jedyną rzeczą jaka się poprawiła to czas dojścia układu do stanu ustalonego po wyłączeniu obciążenia (z 50 us ze wzmacniaczem LM318 w powyższym układzie doszedłem do około 2uS), czas dojścia układu do stanu ustalonego po włączeniu obciążenia to około 1.7 uS.
Jednak napięcie wyjściowe zmienia się bardziej niż w układzie ze wzmacniaczem operacyjnym â obecnie jest to 26 mV dla stanu ustalonego (zmiana prądu obciążenia od 0...250 mA), ale przy włączeniu obciążenia masz âszpilkęâ ok. 130 mV, zaś przy wyłączaniu 20 mV (a ze wzmacniaczem LM318 miałem odpowiednio 85 mV przy włączaniu i 41 mV przy wyłączaniu obciążenia).
Nieco lepiej spisuje się kompensacyjny stabilizator szeregowy z pojedynczym tranzystorem (BC549 C) w roli wzmacniacza błędu, ale tylko w stanach ustalonych (zmiana napięcia wyjściowego około 15 mV, zaś w układzie ze wzm. różnicowym 26 mV â napięcie na rezystorze Re nie jest stałe i zmienia się o około 6 mV między stanem włączenia a wyłączenia układu).
Przyznam się, że za bardzo nie wiem, z której strony problem zaatakować. Będę wdzięczny za wszelkie podpowiedzi i wskazówki.
Pozdrawiam
Paweł.


Może trzeba pójść w drugą stronę? W stronę mniejszych częstotliwości granicznych?![[-] [-]](/images/netpen/collapse.png)