Liczba postów: 6 506
Liczba wątków: 91
Dołączył: 11.2008
Reputacja:
22
Lokacja: Żyrardów
Płeć: M
RE: Wybuch samochodu
O tuż to ! Właśnie to wcześniej napisałem,moim zdaniem ktoś się przyczynił ale nie znam sprawy więc to tylko nasza spekulacja
To jest ważne
http://youtu.be/j6cCHuc3aOA
RE: Wybuch samochodu
Fiat pali się na środku ulicy. Obok jadą samochody i wszyscy wieją ile licznik daje.
Cholera,a gdzie macie te swoje gaśnice panowie kierowcy?
Liczba postów: 2 900
Liczba wątków: 18
Dołączył: 05.2013
Reputacja:
4
Płeć: Nie podano
RE: Wybuch samochodu
Dobrze robią, bo taką gaśniczką proszkową niewiele zdziałają, a przy okazji mogą narazić swoje życie lub zdrowie. W autobusach są duże pianowe i tymi można powalczyć, ale nie wiem jak firmy transportowe podchodzą do używania ich sprzętu gaśniczego i narażanie się ich pracowników na ryzyko.... Zbędne bohaterstwo. Fiacik i tak idzie na straty.
RE: Wybuch samochodu
Kiedyś, chyba z 5-6 lat temy gasiłem auto osobowe na trasie katowickiej. Zatrzymał sie na światłach i z okolic tylnich kół zaczeło sie palić. Przypuszczam, że szczęki mu sie rozpaliły do czerwoności i za chwile opony. Facet - kierowca (Niemiec bo auto na niemieckich blachach) zbaraniał i siedział przez chwilę w aucie. Pozostali kierowcy co stali obok niego zwyczajnie jak zapaliło sie zielone sobie odjechali. Nie chwalac sie (pewnie są tacy co powiedzą, że wariat jestem) pierwszy wyskoczyłem ze swoją gaśnicą zatrzymując inne auta przy okazji. Wyskoczył tez gość z TIRa i mając juz kilka gasnic do dyspozycji auto ugasiliśmy. W palacym sie aucie siedziała cały czas pasażerka która bała sie wyjść. Auto oczywiście zniszczone bo ... nawet wtopiło sie w asfald ale trudno mi było sie nawet zastanawiać co by sie stało z kobietą którą uspakajali za chwilę w karetce pogotowia. Straż przyjechała po 10 min ale ogień był już ugaszony więc tylko zabezpieczyli miejsce i sprzątali wraka.
Panowie 1 gaśnicą napewno nikt nie ugasi auta ale jak zatrzyma sie kilka aut i zrobi to natychmiast to ... napewno sa większe szanse.
Liczba postów: 1 783
Liczba wątków: 39
Dołączył: 06.2009
Reputacja:
7
Płeć: Nie podano
RE: Wybuch samochodu
Jestem pod wrażeniem. Za taką obywatelską postawę powinieneś otrzymać odznaczenie państwowe czy zostać,ewentualnie wyróżniony w mediach. A przy okazji właściciel tego auta zwrócił ci gaśnicę, czy ekwiwalent za nią?
Middle aged.
Liczba postów: 2 900
Liczba wątków: 18
Dołączył: 05.2013
Reputacja:
4
Płeć: Nie podano
RE: Wybuch samochodu
Przede wszystkim powinieneś nie narażać siebie i swojej rodziny (o ile byli w samochodzie), i odjechać na bezpieczną odległość. Potem babę za frak wyciągnąć z auta. Pal licho samochód . Skończyło się szczęśliwie, a wcale nie musiało....
RE: Wybuch samochodu
Jak bardzo potrzebna jest w takim momencie pomoc drugiego człowieka zrozumie ten który siedział w palącym się samochodzie.
Kilkanaście lat temu pod Warką zapalił nam się "maluch". Na tylnym siedzeniu siedziały dzieci. Była noc więc wydobywający się z tyłu ogień wydawał się większy niż w rzeczywistości. Samochody omijały nas polem, a nasza gaśnica nie zadziałała. Moje pasy jak by były zaczarowane nie dały się odpiąć .Sięgnęłam do tyłu , moją córkę przeciągnęłam przez siebie i wyrzuciłam z samochodu. Dziecko płakało z bólu, ja szarpałam się z pasami.Syn przecisnął się przez siedzenie kierowcy i stanął przy ojcu. Kiedy udało mi się wyswobodzić z tych przeklętych pasów odciągnęłam córkę i ostro opierniczałam syna i męża żeby zostawili grata i uciekali. Najbardziej opanowany był jednak 14 letni syn. Zdjął z siebie skórkową marynarkę i przez nią wyrwał palące się przewody. Pożar ugasił.
Strach przed zapinaniem pasów pozostał do dziś . Do tego stopnia, że muszę mieć dodatkowe ochraniacze na pasy bo szyja jest czerwona jak rak.
Dlaczego wam to piszę ? Żal do tamtych kierowców pozostał- gdyby trafił się człowiek który na kilka sekund by się zatrzymał i pomógł odpiąć te cholerne pasy było by inaczej. Wystarczyło żeby ktoś krzyknął ,cokolwiek zrobił żeby nam pomóc. Nikt nawet nie zareagował.
Wioślarz ma rację trzeba zachować ostrożność ,ale nie zostawiać ludzi bez żadnej pomocy!!!
Łatwo się ocenia sytuację już po fakcie i jak nas bezpośrednio nie dotyczy.
Jest jeszcze druga sprawa . Po jakie licho mamy w samochodach gaśnice które tak naprawdę są do bani bo są za małe i często nie zadziałają w chwili zagrożenia.
Mars jest człowiekiem odpowiedzialnym wie co robi i jego postawa jest wspaniała.
Liczba postów: 2 641
Liczba wątków: 89
Dołączył: 11.2009
Reputacja:
11
Płeć: Nie podano
RE: Wybuch samochodu
Pierwsza zasada przy pierwszej pomocy. Zapewnienie bezpieczeństwa ratownikowy/sobie. Później zabezpieczyć teren i oznakować choćby trójkątem ostrzegawczym oraz nakazać osobie najbliższej wykonać telefon po służby ratunkowe. Samemu podjąć akcję ratowniczą, bez narażania bezpośredniego swojego zdrowia i życia. Do momentu przyjechania odpowienidch służb akcją dowodzi osoba ratująca. A później...służby i opaski...zielona, czerwona, niebieska...i ratowanie wg procedur. Dzieci nie zaawsze są ratowane jako pierwsze. Wszystko co wyżej napisałem zawiodło np. podczas zawalenia się hali w Katowicach.
wiara+nadzieja+miłość=szczęście...
wiem, że nic nie wiem...
RE: Wybuch samochodu
@dr_niziołek, żeby niektórzy ludzie podczas wypadku wykonywali czynności, które opisałeś, to w Polsce mielibyśmy mniej ofiar. Taka jest niestety prawda. Najgorsze co może zrobić świadek wypadku to nie zrobić nic.
Osobiście odnoszę takie wrażenie, że jeżeli nikt z naszych bliskich nie jest w bezpośrednim zagrożeniu zdrowia bądź życia to zazwyczaj nie robimy nic. Standardy ratowania życia w pierwszych minutach po zdarzeniu zostały tak uproszczone, że raczej każda osoba poradziłaby sobie z udzieleniem pierwszej pomocy.
Czasem podczas takich zdarzeń panuje znieczulica, niestety odczułem to na własnej skórze, udzielając pomocy młodej osobie, która zasłabła na przystanku zostałem okradziony, oczywiście nikt nic nie widział.
RE: Wybuch samochodu
Nie jestem pewny, czy najważniejszą rzeczą w ratowaniu ofiary w różnych sytuacjach jest w pierwszej kolejności ustawianie trójkąta i zabezpieczanie terenu. Ten czas może być potrzebny do ratowania życia, bo nieraz kilka, czy kilkanaście sekund później może być już za późno.
Według mnie ważniejsza jest ocena sytuacji na "zimno" i podjęcie najbardziej pożądanych działań w tym momencie. Jeśli widzę wyciek benzyny, to nie będę raczej szukał trójkąta, tylko starał się, o ile to będzie możliwe, o jak najszybsze odsunięcie ofiar od wycieku. Jeśli samochód wpadnie do rzeki, to będę starał się wyciągnąć ofiary na brzeg, a nie ustawiał trójkąt. Itd itp.
RE: Wybuch samochodu
Tutaj eltom nie do końca się mogę z Tobą zgodzić. Najważniejsze w tym wszystkim jest, żeby z ratownika nie stać się ratowanym. Na pewno jednak zabezpieczenie miejsca a tym samy siebie jest rzeczą bardzo istotną. My "zawodowi" takie rzeczy przeważnie wykonujemy w jednym czasie (oczywiście jeśli sytuacja na to pozwala). Osoba postronna, która "ma obowiązek" udzielenia pomocy poszkodowanemu nie będzie leciała na łeb na szyję ratować byle jak. Trzeba jak już nadmieniłem w jak najkrótszym czasie zadbać w miarę możliwości oczywiście o swoje bezpieczeństwo. Zabezpieczyć to nie znaczy tylko/czy w ogóle postawić trójkąt. To może być ustawienie swojego pojazdu w widoczny sposób ( włączenie świateł awaryjnych) dla innych uczestników drogi, chodnika etc. Można to zrobić naprawdę na szereg sposobów. Bezpieczeństwo Twoje jest rzeczą najważniejszą.
RE: Wybuch samochodu
Strashak ma rację. Kiedyś - również na trasie katowickiej - jadący przedemną samochóe potrącił przebiegającego w poprzek trasy przechodnia. Ten "przeleciał" nad jednym pasem i upadł na zielona trawę pod barierką rozdzielającą jezdnie. Zatrzymaliśmy sie obydwaj na lewym pasie i ustawiliśmy kilkadziesiąt metrów wczesniej 2 trójkaty. Własciwie ja to robiłem a kierowca z samochodu który potrącił pieszego podbiegł do poszkodowanego. Ja ustawiłem trójkąty i biegłem spowrotem na miejsce. Padał deszcz - wręcz lało - i była szarówka więc machałem jeszcze rękami aby spowodować zmniejszenie prędkości samochodów bo zaczeli "wyprzedzać" nas prawym pasem ok. 60-90km/h. Zwolnili ale tylko na chwilę i po 1 -2 min słyszę pisk opon i walnięcie samochodu w mój trójkąt ostrzegawczy. Zwyczajnie go rozjechali i już. Czekając 10-15 min na karetke i policję można było sie zestresować stojąc w strugach deszczu i dysząc czy ktoś ciebie nie przejedzie. N ie zgadniecie - facet biegł na drugą strone katowickiej - na stację benzynową po ... piwo. Leżąc już w karetce najpierw targował sie z lekarzem "że jest trzeźwy". Na co lekarz mówi, że da mu przeciwbólowy ale musi mieć pewność, że jest trzeźwy bo inaczej dostanie zapaści. Na co facet , tak wypiłem 2-3 piwa ... ale jestem prawie trzeźwy ;-) . Miał "tylko" złamana nogę i poobijane biodro. Ale był na tyle cwany, że jak sie dowiedział, że kierowcą samochodu który go potrącił był dyr jednej z większych zachodnich firm w okolicy to pojawił sie problem renty dla niego albo "przynajmniej" odszkodowania. Oczywiście jako pijany i przebiegający w niedozwolonym m-cu nie miał szans. Jedno jest pewne takie przypadki kodują sie w pamięci na bardzo długo i teraz już zawsze mam ze soba kamizelke odblaskową która może "uratować" mi tyłek w podobnej sytuacji.
Apropo kamizelki to znajomy z firmy transportowej opowiadał jak pojechał do wypadku samochodu (cysterna z paliwem). Straż, policja, wszyscy "week na 5 km" i nie chcą go wpuścić - jako właściciela auta któy może mieć jakies pomocne w akcji informacje. Wrócił szybko do samochodu i założył odblaskową kamizelke z napisem DGSA (ang. Dangerous Goods Safety Adviser ) doradców ds. bezpieczeństwa materiałów niebezpiecznych. Biegnie spowrotem i tu policjant który stał przy taśmie podnoci ją i biegnie razem z nim aby zaprowadzić do dowódcy akcji. Jak widac kamizelka odblaskowa z ciekawym napisem może być również pomocna w innych sytuacjach.
Liczba postów: 2 641
Liczba wątków: 89
Dołączył: 11.2009
Reputacja:
11
Płeć: Nie podano
RE: Wybuch samochodu
(09.08.2010 06:59 )eltom napisał(a): Treść niewidoczna dla osób niezalogowanych na forum.
Link do rejestracji
Jest to podstawowa zasada w ratownictwie. Zabezpieczamy najpier siebie i teren, a później ratujemy. Co z tego, że wyciągniesz kogoś z palącego samochodu kiedy Cię przejedzie rozpędzony samochód, gdzie kierowca nie zauważył, że coś się dzieje na drodze. Tak mnie uczono na studiach i tego będę się trzymał. Moje doświadczenie w tej materi choć nie duże przekonuje, że to się sprawdza.
wiara+nadzieja+miłość=szczęście...
wiem, że nic nie wiem...
RE: Wybuch samochodu
A które prawdopodobieństwo śmierci jest większe: pozostawienie człowieka w płonącycm samochodzie i ustawianie trójkątów, czy potrącenie przez nadjeżdżający samochód? Wątpię, by nadjeżdżający kierowca nie widział tego, co się dzieje na drodze i płomieni pożaru. Bo jeśli nie będzie widział pożaru, to tym bardziej cię rozjedzie podczas ustawiania trójkąta.
Liczba postów: 779
Liczba wątków: 15
Dołączył: 06.2010
Reputacja:
14
Płeć: Male
RE: Wybuch samochodu
To nie zmienia faktu, że nie możesz pozostawiać miejsca wypadku tak, by było zagrożeniem dla Ciebie i innych.
...człowiek człowiekowi wilkiem, a kiwi kiwi kiwi...