RE: Golenie brzytwą
Dostałem w spadku maszynkę do golenia firmy Gillette z USA z lat 70-tych na zwykłe żyletki. Z braku czasu na szukanie czego innego golę się tym. Żyletki markowe robią różnicę, można dobre niemarkowe trafić np. ISANA. Gdy żyletka jest nowa to trzeba uważać, żeby się nie zaciąć.
Uważam, że te maszynki o kilku ostrzach golą dokładniej niż żyletka, żyletką trzeba dwa razy się golić, żeby uzyskać ten sam efekt. Łatwiej też się nie pociąć.
Niestety coś zmienili w tych maszynkach i nie da się u nas dokupić tych specjalnych końcówek z ostrzami, został mi sam trzonek

i wróciłem do zwykłych żyletek z lenistwa, nie chciało mi się sprawdzać nowego trzonka.
Zwykłe żyletki są o wiele bardziej ekologiczne, więc zostałem przy nich, komercja ma też mniejszy głos.
Maszynka elektryczna nie goli dokładnie. Posiadam Philips z kółkami. Po dwóch tygodniach golenia jest lepiej, niż 1go dnia, twarz nie jest czerwona po goleniu,ale i golenie jest zawsze mniej dokładne niż żyletką czy maszynką z wieloma ostrzami.
Mam w rodzinie maniaków tych maszynek. Niestety gdy się zepsuje maszynka, to plastiki trzeba z całej Europy ściągać, części zamienne są niedostępne. W rezultacie trzeba nową maszynkę elektryczną co 5 lat kupować. Inaczej marnuje się czas na szukanie po Allegroszu. Gdzie tu zero waste? A kiedyś było inaczej... Był serwis firmowy Philipsa na Mokotowie, szło się tam z maszynką i prosiło nowe części, które były zmęczone, ostrza, ramki plastikowe itd. Wszystko mieli.
Wiedza prawdziwa jest znajomością przyczyn. - Arystoteles, "Metafizyka"
Demokracja to władztwo intrygantów, wybieranych przez głupców. © Stanisław Lem, Opowieści o pilocie Pirxie
Czemu elektronika w sklepach tak drogo? Polska to nie Ameryka - za socjalizm trzeba płacić!