Do przetargu na mieszkanie potrzebny jest stały meldunek - Bzdurne przepisy
Jak życie i bzdurne przepisy zmuszają ludzi do kombinowania i mijania się z prawdą.
Kto tworzy takie prawo i czy ma choć odrobinę wyobraźni?
Czy w takich sprawach nie powinny zabierać głosu Samorządy Mieszkańców?
Dziś spotkałam znajomego, który "musiał się komuś wygadać" i trafiło właśnie na mnie. Facet jest trochę po pięćdziesiątce, pracujący rencista.
Kilka lat temu rozwiódł się z żoną której zostawił mieszkanie i wszystko co w mieszkaniu - zaczął nowe samotne życie.
Przystąpił do przetargu i otrzymał lokal do remontu z PGM w którym pomieszkał kilka lat, przedłużając umowy najmu. Facet spokojny nie trunkowy- płaci regularnie czynsz i uczciwie płaci wszystkie rachunki.Zrobił na własny rachunek remont nie tylko mieszkania ale i wspólnego korytarza. W momencie kiedy otrzymał mieszkanie z przetargu miał meldunek we wspólnym mieszkaniu z żoną, która odczekała kilka tygodni od wyprowadzki i wymeldowała męża.
Na chwilę obecną znajomy ma meldunek tymczasowy.
Wszystko było by fajnie gdyby nie fakt, że w obecnym mieszkaniu z sufitu po każdym deszczu leje się woda. Człowiek wpadł na pomysł ,ze może ponownie przystąpić do przetargu i zmienić miejsce zamieszkania.
Tu zaczęły się schody! Dlaczego?
Niestety żeby ktoś mógł przystąpić do przetargu musi mieć stały meldunek, a on już tego nie ma !!!
Jak sądzicie czy ten przepis jest logiczny i komu ma służyć?
Sprawdziłam czy faktycznie tak jest jak mówi i okazało się że tak- stały meldunek jest konieczny.
Pozostaje pytanie po co komuś kto ma mieszkanie i meldunek -mieszkanie komunalne ? To wszystko jest bez sensu!!!
RE: Bzdurne przepisy
Niech kupi na wolnym rynku jak cos mu nie pasuje.
RE: Bzdurne przepisy
Gościu może nie doczytałeś, ale to rencista. W naszym kraju jak jesteś chory to musisz dorobić bo z renty na leczenie ci nie wystarczy. Znając życie trudno by mu było zdobyć kredyt hipoteczny bez zdolności kredytowej.
Życie układa się różnie i każdy z nas w pewnym wieku ma już bagaż różnych doświadczeń.
Czy mu się podoba czy nie to nie nasza sprawa. Ważne jest to, ze przepisy są do bani i takie sprawy trzeba poruszać żeby było normalnie. Przepisy powinny pomagać, a nie przeszkadzać.
Czy ty potrafisz przewidzieć co cię czeka za rok czy za kilka lat? Jak potoczy się twoje życie? Jak jest tak dobrze to dlaczego jest tak źle?
Co będzie jak stracisz pracę kilka lat przed emeryturą i nikt cię nie zatrudni? Co będziesz czuł wiedząc, że twoje składki na ZUS poszły w ciortu?
Liczba postów: 6 227
Liczba wątków: 43
Dołączył: 12.2009
Reputacja:
14
Płeć: Nie podano
RE: Bzdurne przepisy
(27.07.2010 19:36 )skarlet napisał(a): Treść niewidoczna dla osób niezalogowanych na forum.
Link do rejestracjiW ten sam sposób odpowiedział dziennikarzowi pan Cimoszewicz, rzekomo człowiek lewicy, gdy padło pytanie o politykę mieszkaniową państwa. Pewnie, że tak można. Tylko niech nasze pensje będą na poziomie europejskim – emerytury także!
PS
„Co decyduje o dostępności mieszkań? Przede wszystkim dwa czynniki: ich ceny i wysokość zarobków, oraz ich wzajemne relacje. Zestawienie obu tych elementów daje tzw. wskaźnik P/E. To iloraz średniej ceny za mieszkanie i średniego rocznego dochodu brutto przeciętnego gospodarstwa domowego. Im większa liczba określa ten wskaźnik, tym dostępność mieszkań w danym mieście niższa.
I tak, w Nowym Jorku wskaźnik P/E wynosi 7,0. W Londynie 6,9, w Dublinie 6,0. Umowna granica między „dostępnością” i „niedostępnością” przebiega na poziomie 4,0. O mieście, w którym cena lokalu nie przekracza 4-letnich zarobków, można powiedzieć, że mieszkania są tam „dostępne”. Amerykańskie miasta z dostępnymi lokalami to na przykład Waszyngton – 3,9, Las Vegas – 3,7 czy Detroit – 2,3. Z bliżej położonych wielkich aglomeracji w najlepszej sytuacji jest Berlin. Przeciętnego berlińczyka stać na zakup mieszkania za równowartość trzyletnich zarobków. Na przeciwległym końcu (w przenośni i dosłownie) znajduje się stolica Hawajów. W Honolulu wskaźnik P/E przekraczał cyfrę 9. Takie dane w styczniu tego roku podawał portal budowaplus.pl.
[…]
Na tle aglomeracji zachodnich sytuacja w polskich miastach nie wygląda dobrze. Do granicy dostępności, wyrażanej cyfrą 4,0, zbliżają się jedynie Katowice. Natomiast w innych dużych ośrodkach w Polsce lokale mieszkalne pozostają średnio lub wysoko niedostępne. Na przykład w Warszawie w pierwszych miesiącach tego roku wskaźnik P.E wynosił 6,6.”
http://praca.wp.pl/kat,18453,title,Pracujesz-Zarabiasz-Mieszkasz,wid,12513686,wiadomosc.html
"Dodaj jeszcze, że są i tacy którzy nie mogą głosować w naszym mieście, a mędrkuje taki, smętkuje, rozlicza, dyskutuje,obraża i jest fachowcem od wszystkiego.....a jak wiadomo wszystkim wokół- "fachowiec od wszystkiego jest fachowcem od niczego" Judyta
RE: Bzdurne przepisy
To jak nie chce sobie kupować własnego, to niech cieszy się z tego co ma od gminy.
Liczba postów: 6 227
Liczba wątków: 43
Dołączył: 12.2009
Reputacja:
14
Płeć: Nie podano
RE: Bzdurne przepisy
Zwracam uwagę no to, że między „nie chce” a „nie może” jest spora, zasadnicza wręcz różnica.
Zapewne kupiłby sobie gdyby w Polsce były normalne warunki pod względem wysokości emerytur i cen mieszkań. Ale jak na razie budujemy dobrobyt – dla banków i deweloperów.
"Dodaj jeszcze, że są i tacy którzy nie mogą głosować w naszym mieście, a mędrkuje taki, smętkuje, rozlicza, dyskutuje,obraża i jest fachowcem od wszystkiego.....a jak wiadomo wszystkim wokół- "fachowiec od wszystkiego jest fachowcem od niczego" Judyta
RE: Bzdurne przepisy
Ale te wszystkie bzdurne przepisy wymyślili ludzie i ludzie powinni to zmienić, skoro są do dupy.
RE: Bzdurne przepisy
OT - może jednak ograniczyć możliwość wysyłania postów przez anonimów tylko do kilku działów (np. ogłoszenia)?
Co innego te działy gdzie konieczność rejestracji jest głupotą, a co innego tematy w których dyskutujemy "na temat" i dyskutanci wyraźnie powracają.Osobiście mam dość trollowania
RE: Bzdurne przepisy
Gdzie tu widzisz trollowanie?
RE: Bzdurne przepisy
Wyjaśniam Gościowi
Na tym forum każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie -tak jak pewnie zauważyłeś jest to forum dla wszystkich.Jest jednak warunek! Ma to być dyskusja nie obrażanie innych i brak wulgaryzmów. Ponieważ Ty wyrażasz swoją opinię my z Tobą dyskutujemy. Masz prawo nie zgadzać się ze mną i oceniać sytuację tak jak czujesz. Nie widzę nic złego w tym, że usiłujesz mnie przekonać, że nie mam racji, ale fajnie by było żebyś zamiast jednozdaniowych postów wyraził swoją opinię w formie bardziej rozwiniętej.