RE: Wybory, wybory...
Cd odpowiedzi na post Banitki:Choć wiceprezydentem byłam tylko rok, to ze względu na sposób pracy głównego Prezydenta – Stanisława Niewiadomskiego, spokojnie można ten rok zwielokrotnić.
Nigdy „przed” ani też nigdy „po” Stanisławie Niewiadomskim żaden Zarząd ani inne grono w żadnej miejskiej instytucji już tak nie pracowało. Mam na myśli wielogodzinne (do 9 godzin, chociaż na ogół było to od 4 do 6 godz.) posiedzenia Zarządu Miasta, odbywające się co drugi dzień. Często wyglądało to tak, że poprzedniego dnia każdy z członków siedmioosobowego Zarządu (prezydent, trzech wice i trzech członków) dostał plik materiałów do przygotowania na posiedzenie Zarządu, które miało się rozpocząć następnego dnia o godz. 9.00.
Ponieważ Prezydent przyjął zasadę, by każdy czł. Zarządu wypowiadał się także w „nieswoich” dziedzinach, więc było to jednoznaczne z koniecznością dokładnego zapoznawania się każdego z każdym tematem. Przy takim systemie pracy niewiele już czasu pozostawało na działalność merytoryczną.
Same Zarządy wyglądały w ten sposób, że dany temat najpierw był referowany przez odpowiedniego do zakresu członka Zarządu, a następnie – wszyscy po kolei wyrażali swoją opinię, także pani Sekretarz i pani Skarbnik, czyli w sumie 9 osób. Nieraz dany temat „krążył” kilkakrotnie.
A – zapomniałam dodać, że czasami samo przyjmowanie protokołu z poprzedniego zebrania trwało godzinę albo dłużej.
Moim zakresem była oświata, kultura i sport i oczywiście związane z tymi zakresami finanse.
To tyle tytułem wprowadzenia.
Jedną ze spraw, którą pomyślnie i bez większego bólu rozstrzygnęłam, było zakończenie „sporu” pomiędzy Szkołą muzyczną, a MłDK, o budynek przy ul Narutowicza. Obie placówki mieściły się w tym samym budynku, obie miały swoich właścicieli i obie – swoje potrzeby, na których zaspokojenie brakowało sal. W pewnym momencie (opiszę to w wielkim skrócie) Szkoła Muzyczna kształcąca coraz więcej uczniów wystąpiła o zapłatę czynszu przez MłDK na jej rzecz, uważając, że to ona powinna być uznana za głównego użytkownika budynku. Czynsz zrujnowałby budżet MłDK, który w takim przypadku zostałby bardzo szybko zlikwidowany. W sumie – wyrok jaki zapadł w warszawskim Sądzie jednoznacznie uznał dwóch równorzędnych użytkowników budynku. Mój wkład w tę całą sprawę był taki, że podstawą wyroku były moje zeznania jako wiceprezydenta, które niekoniecznie pokrywały się ze zdaniem niektórych innych członków zarządu, ale najważniejsze było, że MłDk został uratowany.
I to była pierwsza sprawa.
Druga dotyczy sprawy co najmniej tak samo ważnej, a mianowicie – ulokowania Geotermii w Żyrardowie.
Jak już wcześniej napisałam każdy z członków Zarządu musiał znać każdy temat. Na jedno z posiedzeń Zarządu zaplanowano sprawę jw. Z tego co pamiętam, to Prezydent nie był jednoznacznie „za” czy „przeciw”. Tym niemniej – po przedstawieniu sprawy na Zarządzie, miało odbyć się głosowanie wśród radnych.
Za ulokowaniem Geotermii w Żyrardowie była nie tylko Unia Wolności, ale także jeden z wpływowych działaczy Solidarności, którego nazwiska tu nie wymienię, gdyż w ogóle nie będę operowała nazwiskami.
Przypomnę, że Geotermia 20 lat temu dopiero zaczynała swoją działalność. Wszyscy decydenci (gł. radni) byli przekonywani co do intratności przedsięwzięcia (tanie ciepło) , którego znaczna część miała być sfinansowana przez BOŚ, ale też , choć być może się mylę, część pieniędzy miało wyłożyć miasto.
Tytułem rozeznania tematu, przed głosowaniem w RM nawiązałam kontakt z fachowcem z BOŚ, który zajmował się właśnie finansowaniem tego typu przedsięwzięć i wraz z dwoma radnymi (jeden z AWS, drugi z SLD) udaliśmy się do warszawskiego BOŚ.
Fachowiec z którym się spotkaliśmy jasno wyraził swoją opinię o nieopłacalności inwestycji, podkreślając jednocześnie, że jako eksperyment jest to bardzo ciekawy temat. W tamtym czasie źródła geotermalne już były w Polsce wykorzystywane w 2 lub 3 miejscach.
Z taką wiedzą wróciliśmy do Żyrardowa i taka też wiedza została przekazana klubom przez dwóch radnych, którzy rozmawiali z pracownikiem BOŚ.
W głosowaniu radnych pomysł ulokowania Geotermii w Żyrardowie – przepadł, z czego chyba należało się cieszyć.
To tyle odnośnie moich dokonań.
Jak się jednak okazało, sprawa Geotermii miała dla mnie nieoczekiwany finał.
Ów działacz Solidarności, który już widział Geotermię w Żyrardowie, za negatywny wynik głosowania w Radzie – obarczył mnie. I poniekąd miał rację.
W czasie 4 miesięcy, wykonując mrówczą pracę, doprowadził do odwołania mojej osoby ze stanowiska wiceprezydenta, na które szykował swojego kolegę, też działacza Solidarności, do czego z kolei (posadowienia kolegi)nie dopuścił inny członek Zarządu Miasta. Moim następcą została kobieta, która wprawdzie swoją funkcję sprawowała przez 3 lata, ale której nazwiska chyba nikt nie pamięta.
Na koniec muszę dodać, iż były bardzo duże naciski na radnych co do których były obawy, że nie zagłosują za moim odwołaniem. Przed głosowaniem rozmawiało ze mną 5 czy 6 radnych, którzy przepraszali mnie, że nie będą mogli postąpić inaczej, bo będą pilnowani. Z tego co pamiętam, już bezpośrednio w głosowaniu, 7 lub 9 radnych było przeciw mojemu odwołaniu, jeden wyjechał za granicę, nie pamiętam, czy ktoś się wstrzymał.
Czy jeszcze coś chciałabyś wiedzieć Banitko?
A jak tam wskazówki i dokonania innych?
PS. Post miał być dłuższy, ale wydawał się nudny i zresztą nadal się taki wydaje.

Kurturarnie

![[-] [-]](/images/netpen/collapse.png)