RE: Straż Miejska kontra Mieszkańcy Miasta
Przedstawię moje ostatnie przygody ze strażą miejską.
31 styczeń - informuję SM o źle zapakowanym samochodzie na ulicy Brzóski. Ewidentnie łamie przepisy o parkowaniu samochodów stojąc pod budynkiem jednocześnie na trawniku i chodniku. Być może było za mało czasu na reakcję, po pani sobie spokojnie odjechała.
1 luty - zgłaszam ponownie źle zaparkowany samochód o godzinie 12:23. Do godziny 14:00 zero reakcji.
2 luty - dopytuję się w straży miejskiej, czy była podjęta interwencja na moje zgłoszenie, otrzymuję najpierw potwierdzenie, że była, a gdy mówię, że czekałem do 14:00 nie podjęto działań, słyszę, że nie udzielają takich informacji telefonicznie i każą mi się zgłosić w poniedziałek w godzinach urzędowania 8:00 - 16:00.
4 luty - jadąc do SM widzę znów źle zaparkowany samochód dokładnie w tym samym miejscu. Jadę do SM z wydrukowanym wcześniej zdjęciem przedstawiającym ów sposób parkowania z piątku i dokumentuję dzisiejsze parkowanie aparatem fotograficznym. Po małych przedstawieniach sobie poszczególnych szarż w straży trafiam na rozmowę z komendantem, który zna sprawę i obiecuje natychmiastową reakcję patrolu. Informuję, że również dziś stoi ten samochód na trawniku. Była to godzina mniej więcej 11:30. Czekam na reakcję. O godzinie 14-ej z minutami pani spokojnie sobie odjeżdża z miejsca postoju.
[IMG]Treść niewidoczna dla osób niezalogowanych na forum.[/IMG]
Link do rejestracji
Więcej nie będę się już zajmował tym tematem. Skoro 3 dni informowania SM o łamaniu przepisów nie pomaga, nie ma sensu informowania SM o czymkolwiek, jednocześnie zastanawiam się nad sensem istnienia tej całej instytucji.